Dostępne tłumaczenia artykułu „Natura Buddy NIE jest ‘JA JESTEM’”
Ten artykuł jest w języku polskim. Tutaj możesz wybrać inną wersję językową.
- 简体中文版 (chiński uproszczony)
- 繁體中文版 (chiński tradycyjny)
- བོད་ཡིག (tybetański)
- नेपाली संस्करण (nepalski)
- বাংলা (bengalski)
- Español (hiszpański)
- Deutsch (niemiecki)
- हिंदी (hindi)
- தமிழ் (tamilski)
- Português BR
- 日本語 (japoński)
- ไทย (tajski)
- Polski
- Dansk (duński)
- Tiếng Việt (wietnamski)
- Français (francuski)
- Bahasa Indonesia
- 한국어 (koreański)
- Português PT
- العربية (arabski)
- Русский (rosyjski)
- Italiano (włoski)
- Српски (serbski)
Aktualizacja: nagranie audio tego artykułu jest już dostępne na SoundCloud! https://soundcloud.com/soh-wei-yu/sets/awakening-to-reality-blog
Zobacz także: Siedem etapów oświecenia według Thusness/PasserBy
O anatta (nie-ja), pustce, Maha i zwyczajności oraz spontanicznej doskonałości
Pustka jako bezpoglądowy pogląd i przyjęcie przemijalności
Urzeczywistnienie i doświadczenie oraz doświadczenie niedualne z różnych perspektyw
Uwaga: Większość poniższej treści jest minimalnie zredagowaną kompilacją pism Thusnessa (znanego także jako PasserBy lub John Tan) z różnych źródeł. O ile wyraźnie nie przypisano tekstu Sohowi, należy zakładać, że cały poniższy tekst jest autorstwa Thusnessa/John Tana.
Jak rzeka wpływająca do oceanu, jaźń rozpuszcza się w nicość. Gdy praktykujący staje się dogłębnie jasny co do iluzorycznej natury indywidualności, podział na podmiot i przedmiot nie zachodzi. Osoba doświadczająca „AMness” odnajdzie „AMness we wszystkim”. Jakie to jest?
Uwolnienie od indywidualności — przychodzenie i odchodzenie, życie i śmierć, wszystkie zjawiska jedynie pojawiają się i znikają z tła AMness. AMness nie jest doświadczane jako „byt” przebywający gdziekolwiek, ani wewnątrz, ani na zewnątrz; raczej jest doświadczane jako podstawowa rzeczywistość, w której zachodzą wszystkie zjawiska. Nawet w chwili ustępowania (śmierci) jogin jest całkowicie uwierzytelniony w tej rzeczywistości; doświadcza „Realnego” tak jasno, jak to tylko możliwe. Nie możemy utracić tej AMness; raczej wszystkie rzeczy mogą jedynie rozpuścić się i ponownie wyłonić z niej. AMness się nie poruszyła, nie ma przychodzenia ani odchodzenia. Ta „AMness” jest Bogiem.
Praktykujący nigdy nie powinni mylić tego z prawdziwym Umysłem Buddy!
„I AMness” jest pierwotną świadomością. Dlatego jest tak przytłaczająca. Po prostu nie ma jeszcze „wglądu” w jej naturę pustki.
Nic nie trwa i nie ma niczego, czego można by się uchwycić. To, co realne, jest pierwotne i płynie; to, co trwa, jest iluzją. Zapadanie się z powrotem w tło albo Źródło wynika z zaślepienia silnymi karmicznymi skłonnościami „Jaźni”. Jest to warstwa „więzi”, która uniemożliwia nam „zobaczenie” czegoś... jest bardzo subtelna, bardzo cienka, bardzo delikatna... niemal pozostaje niewykryta. To, co robi ta „więź”, polega na tym, że uniemożliwia nam „zobaczenie”, czym naprawdę jest „ŚWIADEK”, i sprawia, że nieustannie cofamy się do Świadka, do Źródła, do Centrum. W każdej chwili, gdy chcemy opaść z powrotem do Świadka, do Centrum, do tej Bytowości, jest to iluzja. Jest to nawykowe i niemal hipnotyczne.
Ale czym dokładnie jest ten „świadek”, o którym mówimy? Jest samą manifestacją! Jest samym przejawieniem! Nie ma Źródła, do którego można by się cofnąć; Przejawienie jest Źródłem! Włącznie z chwilą po chwili myśli. Problem polega na tym, że wybieramy, lecz wszystko naprawdę jest tym. Nie ma niczego do wybrania.
Nie ma lustra, które odbija
Od samego początku jest wyłącznie manifestacja.
Jedna dłoń klaszcze
Wszystko JEST!
Pomiędzy „I AMness” a brakiem „Lustra Odbijającego” istnieje jeszcze odrębna faza, którą nazwałbym „Jasną Klarownością Lustra”. Wieczny Świadek jest doświadczany jako bezforemne, krystalicznie przejrzyste lustro odbijające istnienie wszystkich zjawisk. Istnieje jasna wiedza, że „ja” nie istnieje, lecz ostatni ślad karmicznej skłonności „ja” nadal nie został całkowicie usunięty. Przebywa on na bardzo subtelnym poziomie. W braku odbijającego lustra karmiczna skłonność „ja” zostaje w wielkim stopniu rozluźniona i zostaje ujrzana prawdziwa natura Świadka. Od samego początku nie ma żadnego Świadka, który byłby świadkiem czegokolwiek; jest jedynie manifestacja. Jest tylko Jedno. Druga dłoń nie istnieje...
Nie ma niewidzialnego świadka ukrywającego się gdziekolwiek. Ilekroć próbujemy cofnąć się do niewidzialnego, przezroczystego obrazu, jest to znów gra myśli w umyśle. To właśnie działa „więź”. (Zobacz „Siedem etapów oświecenia według Thusness/PasserBy”)
Transcendentalne przebłyski zostają wprowadzone w błąd przez poznawczą zdolność naszego umysłu. Ten tryb poznania jest dualistyczny. Wszystko jest Umysłem, lecz tego umysłu nie należy brać za „Jaźń”. „I Am”, Wieczny Świadek — wszystko to są wytwory naszego poznania i pierwotna przyczyna, która uniemożliwia prawdziwe widzenie.
Gdy świadomość doświadcza czystego poczucia „JA JESTEM”, przytłoczona transcendentalną, bezmyślną chwilą Bytowości, świadomość przywiera do tego doświadczenia jako do swojej najczystszej tożsamości. Czyniąc tak, subtelnie tworzy „obserwatora” i nie widzi, że „Czyste Poczucie Istnienia” jest niczym innym jak aspektem czystej świadomości odnoszącym się do sfery myśli. To z kolei służy jako karmiczny warunek, który uniemożliwia doświadczenie czystej świadomości powstającej z innych przedmiotów zmysłowych. Rozszerzając to na inne zmysły, istnieje słyszenie bez słuchającego i widzenie bez widzącego — doświadczenie Czystej Świadomości-Dźwięku jest radykalnie odmienne od Czystej Świadomości-Widzenia. Szczerze mówiąc, jeśli jesteśmy w stanie porzucić „ja” i zastąpić je „Naturą Pustki”, Świadomość jest doświadczana jako nielokalna. Nie ma stanu, który byłby czystszy od innego. Wszystko jest po prostu Jednym Smakiem, wielością Obecności.
„Kto”, „gdzie” i „kiedy”, „ja”, „tutaj” i „teraz” muszą ostatecznie ustąpić doświadczeniu całkowitej przezroczystości. Nie cofaj się do źródła; wystarczy sama manifestacja. Stanie się to tak jasne, że doświadczona zostaje całkowita przezroczystość. Gdy całkowita przezroczystość się stabilizuje, doświadczane jest ciało transcendentalne i dharmakāya widziana jest wszędzie. Jest to błogość samādhi bodhisattwy. Jest to owoc praktyki.
Doświadczaj wszystkich przejawień z całkowitą żywotnością, jaskrawością i klarownością. Naprawdę są one naszą Pierwotną Świadomością, w każdej chwili i wszędzie, w całej swej wielości i różnorodności. Gdy są przyczyny i warunki, jest manifestacja; gdy jest manifestacja, jest Świadomość. Wszystko jest jedną rzeczywistością.
Spójrz! Kształtowanie się chmury, deszcz, kolor nieba, grzmot — cała ta całość, która właśnie się dzieje, czym jest? Jest Pierwotną Świadomością. Nieutożsamiona z niczym, nieograniczona do ciała, wolna od definicji — doświadcz, czym jest. Jest to całe pole naszej pierwotnej świadomości, które się dzieje wraz ze swoją naturą pustki.
Jeśli cofamy się do „Jaźni”, zostajemy zamknięci wewnątrz. Najpierw musimy wyjść poza symbole i zobaczyć poza istotą to, co się dzieje. Opanuj tę sztukę, aż czynnik oświecenia powstanie i się ustabilizuje, „ja” ucichnie, a podstawowa rzeczywistość bez rdzenia zostanie zrozumiana.
Bardzo często rozumie się, że bytowość znajduje się w doświadczeniu „JA JESTEM”; nawet bez słów i etykiety „JA JESTEM” „czyste poczucie istnienia”, obecność, wciąż JEST. Jest to stan spoczywania w Bytowości. Lecz w buddyzmie możliwe jest także doświadczać wszystkiego, każdej chwili — nieprzejawionego.
Klucz również leży w „Tobie”, ale chodzi o to, by „zobaczyć”, że zamiast tego nie ma żadnego „Ciebie”. Chodzi o to, by „zobaczyć”, że nigdy nie ma żadnego sprawcy stojącego pośrodku powstawania zjawisk. Jest tylko zwykłe dzianie się z powodu natury pustki, nigdy żadne „ja”, które cokolwiek robi. Gdy „ja” ustępuje, wraz z nim odchodzą symbole, etykiety i cała warstwa sfery pojęciowej. To, co pozostaje bez „sprawcy”, jest zwykłym dzianiem się.
A widzenie, słyszenie, odczuwanie, smakowanie i wąchanie — i nie tylko to — wszystko jawi się jako czysto spontaniczna manifestacja. Cała Obecność wielości. Do pewnego etapu po wglądzie w niedualność istnieje przeszkoda. W jakiś sposób praktykujący nie może naprawdę „przebić się” do spontaniczności niedualności. Dzieje się tak dlatego, że ukryty, głęboki „pogląd” nie może zsynchronizować się z niedualnym doświadczeniem. Dlatego konieczne jest urzeczywistnienie/wgląd w Bezpoglądowy Pogląd Pustki. (Więcej o Pustce później.) Przez lata udoskonaliłem termin „naturalność” do „spontanicznie powstaje z powodu warunków”. Gdy warunek jest, Obecność JEST. Nie jest ograniczona w kontinuum czasu i przestrzeni. Pomaga to rozpuścić centryczność.
Skoro przejawienie jest wszystkim, co jest, a przejawienie naprawdę jest źródłem, co daje początek różnorodności przejawień? „Słodycz” cukru nie jest „błękitem” koloru nieba. To samo dotyczy „AMness”... wszystkie są jednakowo czyste, żaden stan nie jest czystszy od innego, różnią się tylko warunki. Warunki są czynnikami, które nadają przejawieniom ich „formy”. W buddyzmie pierwotna świadomość i warunki są nierozdzielne.
W procesie przejścia od „Świadka” do „braku Świadka” niektórzy doświadczają manifestacji jako samej inteligencji, niektórzy jako ogromnej żywotności, niektórzy jako niesłychanej klarowności, a u niektórych wszystkie trzy jakości eksplodują w jednej pojedynczej chwili. Nawet wtedy „więź” jest daleka od całkowitego usunięcia; wiemy, jak subtelna potrafi być ;) . Zasada warunkowości może pomóc, jeśli w przyszłości napotkasz problem (wiem, jak człowiek czuje się po doświadczeniu niedualności — nie lubi „religii”... :) Po prostu cztery zdania).
Gdy jest to, jest tamto.
Wraz z powstaniem tego, powstaje tamto.
Gdy tego nie ma, nie ma też tamtego.
Wraz z ustaniem tego, ustaje tamto.
Nie dla naukowców; jest to bardziej kluczowe dla doświadczenia całkowitości naszej Pierwotnej Świadomości.
Znajdź radość w — to jest, tamto jest. :)
Chociaż w Adwajta Wedancie istnieje niedualność, a w buddyzmie nie-ja, Adwajta Wedanta spoczywa w „Ostatecznym Tle” (czyniąc ją dualistyczną) (Komentarze Soha z 2022 roku: W rzadkich odmianach Adwajta Wedanty, takich jak Bezpośrednia Ścieżka Grega Goode’a czy Atmanandy, nawet [subtelny podmiot/przedmiot] Świadek ostatecznie zostaje zapadnięty, a pojęcie Świadomości również zostaje później na końcu rozpuszczone — zobacz https://www.amazon.com/After-Awareness-Path-Greg-Goode/dp/1626258090), podczas gdy buddyzm całkowicie eliminuje tło i spoczywa w naturze pustki zjawisk; powstawanie i ustanie jest tam, gdzie jest pierwotna świadomość. W buddyzmie nie ma wieczności, jest tylko bezczasowa ciągłość (bezczasowa w sensie jaskrawości w obecnej chwili, lecz zmienna i trwająca jak wzorzec fali). Nie ma zmieniającej się rzeczy, jest tylko zmiana.
Umysł lubi kategoryzować i szybko się utożsamia. Gdy myślimy, że świadomość jest trwała, nie udaje nam się „zobaczyć” jej aspektu nietrwałości. Gdy widzimy ją jako bezforemną, pomijamy jaskrawość tkaniny i tekstury świadomości jako form. Gdy jesteśmy przywiązani do oceanu, szukamy oceanu bez fal, nie wiedząc, że ocean i fala są jednym i tym samym. Manifestacje nie są pyłem na lustrze; pył jest lustrem. Od początku nie ma pyłu; staje się pyłem, gdy utożsamiamy się z określoną drobiną, a reszta staje się pyłem. Nieprzejawione jest manifestacją,
Nie-rzeczą wszystkiego,
Całkowicie nieruchome, a jednak zawsze płynące,
To jest natura spontanicznego powstawania źródła.
Po prostu Samo-Takie.
Użyj samo-takiego, aby przezwyciężyć konceptualizację.
Zamieszkaj całkowicie w niewiarygodnej realności świata zjawisk.
-------------- Aktualizacja: 2022
Soh do kogoś na etapie I AM: W mojej społeczności AtR (Awakening to Reality) około 60 osób urzeczywistniło anattę i większość przeszła przez te same fazy (od I AM do niedualności, do anatty... a wielu weszło już teraz w dwojaką pustkę), i jesteś jak najbardziej mile widziany, jeśli chcesz dołączyć do naszej społeczności online: https://www.facebook.com/groups/AwakeningToReality (Aktualizacja: grupa na Facebooku jest teraz zamknięta)
.........
Pytanie czytelnika (sparafrazowane)
Czytelnik pisze, aby podzielić się powracającym doświadczeniem podczas samodociekania. Przypomina sobie odosobnienie, na którym nauczyciel potwierdził, że poczucie „ja jestem” można zlokalizować jako „subtelne odczucie” wewnątrz. Czytelnik od dawna zmaga się z tą instrukcją; gdy to bada, doświadczenie pogłębia się w „odczucie i coś jeszcze, co nie jest czymś”, lecz często odczuwa ukłucie lęku i odruchowo cofa się w rozproszenie właśnie wtedy, gdy wydaje się bliski przeniknięcia tego.
Szukając jasności, czytelnik skonsultował się z chatbotem AI (Grok) w sprawie tego „subtelnego odczucia”, które pojawia się przy pytaniu „Kim jestem?”. AI określiła je jako „wiedzącość”, „czystą świadomość” lub „świetlistość umysłu” (przywołując buddyjskie terminy takie jak rigpa lub citta-pabhā), ale opisała je jako ostateczny subtelny obiekt lub „zasłonę” niewiedzy przed niedualnym rozpoznaniem. Czytelnik uznał to wyjaśnienie za pomocne w zrozumieniu swojego lęku, przyjmując, że to odczucie jest ostatnią barierą. Czytelnik pyta o mój pogląd na to „subtelne odczucie” oraz na interpretację AI, według której jest ono świetlistą jakością umysłu pojawiającą się jako obiekt.
Odpowiedź Soha:
Jestem entuzjastą AI, ale z przykrością muszę powiedzieć, że modele LLM wprowadzają w błąd w odniesieniu do twojego pytania. Spróbowałem zadać twoje pytanie ChatGPT i Gemini; oba dały bardzo rozczarowujące odpowiedzi. Więc nie tylko Grok rozczarowuje, choć uważam, że odpowiedź Groka wydaje się gorsza niż odpowiedzi pozostałych dwóch.
Pierwsze poczucie ja, które początkowo rozpoznajesz („pierwsze wrażenie jest bardzo subtelnym odczuciem”), nie jest urzeczywistnieniem I AM, Świadka ani Świetlistego Umysłu. Jest to niemal zawsze... grube poczucie ja (albo to, co Ramana nazywa myślą-„ja”), a kiedy je badasz, wydaje się ono pojawiać gdzieś albo w głowie, albo w klatce piersiowej itd. — jako subtelny punkt odniesienia, który utożsamiasz z sobą gdzieś wewnątrz ciała (i na początku możesz nawet nie mieć bardzo jasnego pojęcia, „gdzie” ono jest, dopóki nie zbadasz dalej).
To nie jest to, kim naprawdę jesteś, i nie jest to Jaźń, która zostaje urzeczywistniona przez samodociekanie. Musisz więc popchnąć dociekanie dalej, ponieważ to poczucie ja zlokalizowane gdzieś nadal jest obiektem świadomości, który przychodzi i odchodzi, i nie jest tym, kim jesteś (dlatego w samodociekaniu neguje się je jako neti neti — nie to, nie tamto); więc kim jesteś? Kto albo co jest tego świadome?
Obejrzyj ten film dr. Grega Goode’a; rozjaśni on sprawę: https://www.youtube.com/watch?v=ZYjI6gh9RxE
A także mój artykuł o samodociekaniu również powinien rozjaśnić sprawę: https://www.awakeningtoreality.com/2024/05/self-enquiry-neti-neti-and-process-of.html
Musisz być cierpliwy; mnie zajęły 2 lata dociekania, aby dojść do samourzeczywistnienia, z wieloma przebłyskami wcześniej.
1. Prawdziwe urzeczywistnienie „I AM”
Prawdziwe urzeczywistnienie I AM nie odnosi się do tego mglistego poczucia zindywidualizowanego bytu gdzieś w ciele, lecz raczej do niedualnego urzeczywistnienia wszechprzenikającej Obecności. Tego urzeczywistnienia I AM (etapy Thusnessa 1 i 2: https://www.awakeningtoreality.com/2007/03/thusnesss-six-stages-of-experience.html) nie należy jednak mylić z urzeczywistnieniem niedualności ani anatmana (braku-ja), które są etapami Thusnessa 4 i 5.
Sim Pern Chong, który przeszedł przez podobne wglądy, napisał w 2022 roku:
„Tylko moja opinia... W moim przypadku, gdy po raz pierwszy doświadczyłem definitywnej obecności I AM, nie było żadnej myśli. Była tylko bezgraniczna, wszechprzenikająca obecność. Właściwie nie było żadnego myślenia ani wypatrywania, czy to jest I AM, czy nie. Nie było aktywności pojęciowej. Zostało to zinterpretowane jako ‘I AM’ dopiero po tym doświadczeniu. Dla mnie doświadczenie I AM jest w istocie przebłyskiem sposobu, w jaki jest rzeczywistość... ale bardzo szybko zostaje ono ponownie zinterpretowane. Doświadczany jest atrybut ‘bezgraniczności’. lecz inne ‘atrybuty’, takie jak ‘brak podmiotu-przedmiotu’, ‘przejrzysta świetlistość’, pustka, nie są jeszcze rozumiane. Moim zdaniem, gdy ‘I AM’ jest doświadczane, będziesz bez wątpliwości wiedzieć, że jest to to doświadczenie.”
John Tan również powiedział:
„John Tan: Nazywamy to obecnością albo nazywamy to, hm, nazywamy to obecnością. (Mówca: czy to jest I AM?) I AM jest właściwie czymś innym. To także obecność. To także obecność. I AM, zależnie od... Widzisz, definicja I AM też nie. Więc, hm. Dla niektórych ludzi to nie jest naprawdę to samo, jak Geovani? On właściwie napisał do mnie, mówiąc, że jego I AM jest jak zlokalizowane w głowie. Więc jest bardzo indywidualne. Ale to nie jest I AM, o którym mówimy. I AM jest właściwie bardzo, hm, na przykład myślę, hm. Long Chen (Sim Pern Chong) właściwie przez to przeszedł. To jest właściwie obejmujące wszystko. To jest właściwie to, co nazywamy doświadczeniem niedualnym. To jest właściwie bardzo, hm. Nie ma myśli. Jest tylko czyste poczucie istnienia. I może być bardzo potężne. Jest rzeczywiście bardzo potężnym doświadczeniem. Więc kiedy, powiedzmy, kiedy jesteś. Kiedy jesteś bardzo młody. Zwłaszcza kiedy jesteś ...w moim wieku. Kiedy po raz pierwszy doświadczasz I AM, jest to bardzo odmienne. To bardzo odmienne doświadczenie. Nigdy wcześniej tego nie doświadczyliśmy. Więc, hm, nie wiem, czy można to nawet uznać za doświadczenie. Hm, ponieważ nie ma myśli. Jest tylko Obecność. Ale ta obecność bardzo szybko. Bardzo szybko. tak. Naprawdę szybko. Hm. Zostaje błędnie zinterpretowana z powodu naszej karmicznej skłonności do rozumienia czegoś w sposób dualistyczny i bardzo konkretny. Więc bardzo, kiedy doświadczamy, kiedy mamy doświadczenie, interpretacja jest bardzo inna. I ten, ten, ten błędny sposób interpretacji właściwie tworzy bardzo dualistyczne doświadczenie.” — Fragment z https://docs.google.com/document/d/1MYAVGmj8JD8IAU8rQ7krwFvtGN1PNmaoDNLOCRcCTAw/edit?usp=sharing Transkrypcja spotkania AtR (Awakening to Reality), marzec 2021
https://docs.google.com/document/d/1MYAVGmj8JD8IAU8rQ7krwFvtGN1PNmaoDNLOCRcCTAw/edit?usp=sharing Transkrypcja spotkania AtR (Awakening to Reality), marzec 2021Dodatkowe źródło: Notatki ze spotkania · Transkrypcja spotkania AtR (Awakening to Reality) z 28 października 2020
To właśnie ta wszechprzenikająca Obecność jest następnie mylona z ostatecznym tłem, podstawą bycia, z której wszystkie zjawiska pojawiają się i znikają, podczas gdy ona sama pozostaje niezmieniona i niedotknięta. Rozwinięte tutaj: https://www.awakeningtoreality.com/2007/03/mistaken-reality-of-amness.html
2. Ścieżka bezpośrednia: nie umniejszaj „ja”
Ważne jest, aby nie mylić tego procesu „neti neti”, który jest nieodłączną częścią samodociekania, z buddyjską nauką o anatmanie. Są to dwie różne rzeczy. W neti neti i samodociekaniu cel jest skierowany ku urzeczywistnieniu tego, czym jest Obecność-Świadomość, czym jest twoja Jaźń, czym jest Źródło. Nie możesz umniejszać Jaźni. Możesz odłożyć buddyjski brak-ja albo kontemplację nietrwałości czy braku-ja na później, jeśli twoim podejściem jest dociekanie i ścieżka bezpośrednia.
Jak powiedział John Tan (posty Thusnessa/PasserBy na DhO 1.0 w 2009 roku):
Źródło forumowe: http://now-for-you.com/viewtopic.php?p=34809&highlight=#34809
„Cześć Gary,
Wydaje się, że na tym forum są dwie grupy praktykujących: jedna przyjmuje podejście stopniowe, a druga — ścieżkę bezpośrednią. Jestem tu dość nowy, więc mogę się mylić.
Moje ujęcie jest takie, że przyjmujesz podejście stopniowe, a jednak doświadczasz czegoś bardzo znaczącego na ścieżce bezpośredniej, mianowicie ‘Obserwatora’. Jak powiedział Kenneth: „Trafiłeś na coś bardzo wielkiego, Gary. Ta praktyka cię wyzwoli.” Ale to, co powiedział Kenneth, wymagałoby, abyś przebudził się do tego ‘ja’. Wymaga to urzeczywistnienia w rodzaju ‘eureka!’. Gdy przebudzisz się do tego ‘ja’, ścieżka duchowości staje się jasna; jest to po prostu rozwijanie się tego ‘ja’.
Z drugiej strony to, co opisuje Yabaxoule, jest podejściem stopniowym i dlatego występuje tam umniejszanie ‘I AM’. Musisz ocenić własne warunki; jeśli wybierasz ścieżkę bezpośrednią, nie możesz umniejszać tego ‘ja’; przeciwnie, musisz w pełni i całkowicie doświadczyć całości ‘SIEBIE’ jako ‘Istnienia’. Pusta natura naszej nieskazitelnej natury wkroczy dla praktykujących ścieżkę bezpośrednią wtedy, gdy staną twarzą w twarz z ‘bezśladową’, ‘bezcentrumową’ i ‘bez wysiłku’ naturą niedualnej świadomości.
Być może trochę o tym, gdzie te dwa podejścia się spotykają, będzie dla ciebie pomocne.
Przebudzenie do ‘Obserwatora’ jednocześnie ‘otworzy’ ‘oko bezpośredniości’; to znaczy jest to zdolność natychmiastowego przenikania dyskursywnych myśli oraz odczuwania, czucia i postrzegania postrzeganego bez pośrednika. Jest to pewien rodzaj bezpośredniego wiedzenia. Musisz być głęboko świadom tego rodzaju postrzegania „bezpośrednio, bez pośrednika” — zbyt bezpośredniego, by była luka podmiot-przedmiot, zbyt krótkiego, by był czas, zbyt prostego, by były myśli. Jest to ‘oko’, które może widzieć całość ‘dźwięku’ poprzez bycie ‘dźwiękiem’. Jest to to samo ‘oko’, które jest wymagane przy wykonywaniu vipassany, czyli byciu ‘nagim’. Czy to niedualność, czy vipassana, obie wymagają otwarcia tego ‘oka bezpośredniości’”
3. Znaczenie anatmana (braku-ja) w zestawieniu z Obecnością
Gdy „I AM” zostanie urzeczywistnione, można ostatecznie przebić się do anatmana (braku-ja). Kluczowe jest zrozumienie, że anatman nie oznacza zaprzeczenia ani nieistnienia Świadomości czy świetlistości. Wgląd w anatmana usuwa „pogląd inherentności” oraz „dualistyczny pogląd” o tle-„podmiocie” oddzielonym od „przedmiotu”, tak że urzeczywistnia się prawdziwe oblicze świadomości jako tej bezszwowej aktywności, która wypełnia cały wszechświat — żywej i pustej.
Nie będę rozwijał tej części, ponieważ szczegóły możesz przeczytać w
https://www.awakeningtoreality.com/2007/03/thusnesss-six-stages-of-experience.html
oraz
https://www.awakeningtoreality.com/2017/11/anatta-and-pure-presence.html
---------------------------------------------------------------------------
2008
AEN:
Hmm, tak, Joan Tollifson powiedziała: To otwarte bycie nie jest czymś, co trzeba praktykować metodycznie. Toni wskazuje, że nie potrzeba żadnego wysiłku, aby słyszeć dźwięki w pokoju; wszystko jest tutaj. Nie ma „mnie” (ani problemu), dopóki nie wchodzi myśl i nie mówi: „Czy robię to właściwie? Czy to jest ‘świadomość’? Czy jestem oświecony?”; Nagle przestronność znika? Umysł jest zajęty opowieścią i emocjami, które ona wytwarza.
Thusness:
Tak, uważność ostatecznie stanie się naturalna i bezwysiłkowa, gdy powstanie prawdziwy wgląd i gdy cały cel uważności jako praktyki stanie się jasny.
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
Tak. To wydarzy się tylko wtedy, gdy obecna jest skłonność „ja”. Gdy jest obecna nasza natura Pustki, tego rodzaju myśl nie powstanie.
AEN:
Toni Packer: „Medytacja wolna i bezwysiłkowa, bez celu, bez oczekiwania, jest wyrazem Czystego Bycia, które nie ma dokąd iść ani niczego zdobywać. Nie ma potrzeby, aby świadomość zwracała się gdziekolwiek. Ona jest tutaj! Wszystko jest tutaj w świadomości! Gdy następuje przebudzenie z fantazji, nie ma nikogo, kto to robi. Świadomość i dźwięk samolotu są tutaj bez nikogo pośrodku, kto próbowałby je ‘robić’ albo zbliżyć je do siebie. One są tutaj razem! Jedyną rzeczą, która utrzymuje rzeczy (i ludzi) oddzielnie, jest obwód ‘mnie’ ze swoim separującym myśleniem. Gdy on cichnie, podziały nie istnieją.”
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
Ale będzie tak nawet po powstaniu wglądu, zanim nastąpi stabilizacja.
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
Nie ma Świadomości i Dźwięku. Świadomość jest tym Dźwiękiem. To dlatego, że mamy pewną definicję Świadomości, umysł nie potrafi zsynchronizować Świadomości i Dźwięku razem.
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
Gdy ten inherentny pogląd zniknie, staje się bardzo jasne, że Zjawienie jest Świadomością; wszystko jest nagie odsłonięte i bez zastrzeżeń doświadczane bez wysiłku.
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
Ktoś uderza w dzwon, żaden dźwięk nie zostaje wytworzony. Same warunki. Tong — to jest świadomość.
AEN:
Rozumiem. Co masz na myśli mówiąc, że żaden dźwięk nie zostaje wytworzony?
Thusness:
Idź doświadczać i pomyśl lah. Nie ma sensu wyjaśniać.
AEN:
Brak lokalizacji, prawda? To nie jest wytworzone z czegoś.
Thusness:
Nie. Uderzenie, dzwon, osoba, uszy, cokolwiek i cokolwiek innego są podsumowane jako „warunki”. Są konieczne, aby „dźwięk” powstał.
AEN:
Rozumiem. Och, dźwięk nie istnieje zewnętrznie. Jest tylko powstawaniem warunku.
Thusness:
Ani nie istnieje wewnętrznie.
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
Wtedy umysł myśli: „ja” słyszę. Albo umysł myśli, że jestem niezależną duszą. Beze mnie nie ma „dźwięku”. Ale ja nie jestem „dźwiękiem”. I rzeczywistością podstawy, bazą, z której powstają wszystkie rzeczy. To jest tylko w połowie prawdziwe. Głębsze urzeczywistnienie jest takie, że nie ma oddzielenia. Traktujemy „dźwięk” jako zewnętrzny, nie widząc go jako „warunków”. Nie ma dźwięku tam na zewnątrz ani tutaj wewnątrz. To nasz sposób widzenia/analizowania/rozumienia poprzez dychotomię podmiot/przedmiot sprawia, że tak się wydaje. Wkrótce będziesz miał doświadczenie.
AEN:
Rozumiem. Co masz na myśli?
Thusness:
Idź medytować.
Aktualizacja, 2022, autor: Soh:
Gdy ludzie czytają „brak świadka”, mogą błędnie pomyśleć, że jest to zaprzeczenie świadka/świadkowania albo istnienia. Źle to zrozumieli i powinni przeczytać ten artykuł:
No Awareness Does Not Mean Non-Existence of Awareness
Częściowe wyjątki:
John Tan — 20 września 2014, 10:10 AM UTC+08
Gdy przedstawiasz to 不思, nie możesz zaprzeczać 覺 (świadomości). Lecz podkreśl, jak 覺 (świadomość) bez wysiłku i cudownie manifestuje się bez najmniejszego poczucia odnoszenia się, punktocentryczności, dualności czy podporządkowywania... czy to tutaj, teraz, wewnątrz, na zewnątrz... to może pochodzić tylko z urzeczywistnienia anatty, współzależnego powstawania i pustki, tak aby spontaniczność 相 (zjawienia) została urzeczywistniona jako własna promienna jasność.
Thusness:
Buddyzm kładzie większy nacisk na bezpośrednie doświadczenie. Nie ma jaźni poza powstawaniem i ustaniem.
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
I z powstawania i ustania widzi się pustą naturę „Jaźni”. Jest Świadkowanie. Świadkowanie jest manifestacją. Nie ma świadka świadkującego manifestację. To jest buddyzm. Zawsze mówiłem, że nie jest to zaprzeczenie wiecznego świadka. Ale czym dokładnie jest ten wieczny świadek? Jest prawdziwym zrozumieniem wiecznego świadka.
AEN:
Tak, tak właśnie myślałem. Więc to jest coś jak David Carse, prawda?
Thusness:
Bez „widzenia” i „zasłony” impetu, reagowania na skłonności.
AEN:
Pustka, a jednak świetlista. Rozumiem.
Thusness:
Jednak gdy ktoś cytuje to, co powiedział Budda, czy przede wszystkim to rozumie? Czy widzi wiecznego świadka tak jak w adwajcie?
AEN:
Prawdopodobnie jest zdezorientowany.
Thusness:
Albo czy widzi wolność od skłonności?
AEN:
Nigdy nie wspomniał tego wyraźnie, ale wierzę, że jego rozumienie jest mniej więcej takie lah.
Thusness:
Więc nie ma sensu cytować, jeśli tego nie widzi.
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
W przeciwnym razie to po prostu ponowne głoszenie poglądu atmana. Więc powinno być dla ciebie już bardzo jasne... i nie powinieneś być zdezorientowany.
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
Co ci mówiłem? Napisałeś to też na swoim blogu. Czym jest wieczny świadek? Jest manifestacją... chwila po chwili powstawania. Czy ktoś widzi wraz ze skłonnościami i czym to naprawdę jest? To jest ważniejsze. Tyle razy mówiłem, że doświadczenie jest poprawne, ale zrozumienie jest błędne. Błędny pogląd. I jak percepcja wpływa na doświadczenie oraz błędne zrozumienie. Więc nie cytuj tu i tam jedynie ze zrzutu migawkowego... Bądź bardzo, bardzo jasny i wiedz z mądrością, abyś wiedział, czym jest właściwy i błędny pogląd. W przeciwnym razie będziesz czytać to i mylić się z tamtym. Nie chodzi o zaprzeczenie istnienia świetlistości. Wiedzącości. Chodzi raczej o właściwy pogląd na to, czym jest świadomość. Jak niedualność. Powiedziałem, że nie ma świadka poza manifestacją; świadek naprawdę jest manifestacją. To jest pierwsza część. Skoro świadek jest manifestacją, to jak tak jest? Jak jedno naprawdę jest wieloma?
AEN:
Warunki?
Thusness:
Mówienie, że jedno jest wieloma, jest już błędne. To jest używanie konwencjonalnego sposobu wyrażania. Bo w rzeczywistości nie ma czegoś takiego jak „jedno”. I wielu. Jest tylko powstawanie i ustanie z powodu pustej natury. A samo powstawanie i ustanie jest jasnością. Nie ma jasności poza zjawiskami. Jeśli doświadczamy niedualności jak Ken Wilber i mówimy o atmanie, to choć doświadczenie jest prawdziwe, zrozumienie jest błędne. To jest podobne do „I AM”. Tyle że jest wyższą formą doświadczenia. Jest niedualne. Tak. Właściwie praktyka nie polega na zaprzeczaniu temu „Jue” (świadomości). Wyjaśniłeś to tak, jakby „nie było Świadomości”. Ludzie czasami mylnie rozumieją to, co próbujesz przekazać, zamiast właściwie zrozumieć to „jue”, tak aby mogło być doświadczane ze wszystkich chwil bez wysiłku. Ale gdy praktykujący słyszy, że to nie jest „TO”, natychmiast zaczyna się martwić, ponieważ jest to jego najcenniejszy stan. Wszystkie opisane fazy dotyczą tego „Jue” albo Świadomości. Jednak czym naprawdę jest Świadomość, nie jest właściwie doświadczane. Ponieważ nie jest właściwie doświadczane, mówimy, że „Świadomość, którą próbujesz utrzymać”, nie istnieje w taki sposób. Nie znaczy to, że nie ma Świadomości. Nie chodzi o to, że nie ma świadomości. Chodzi o rozumienie świadomości nie z perspektywy podmiot/przedmiot. Nie z inherentnego poglądu. To jest rozpuszczanie rozumienia podmiot/przedmiot w wydarzenia, działanie, karmę. Wtedy stopniowo rozumiemy, że „uczucie”, iż ktoś tam jest, jest naprawdę tylko „wrażeniem” inherentnego poglądu. Oznacza „wrażenie”, „myśl”.
19 października 2008
AEN:
Inherentnego poglądu? :P
Thusness:
To, jak prowadzi to do wyzwolenia, wymaga bezpośredniego doświadczenia. Tak więc wyzwolenie nie jest wolnością od „ja”, lecz wolnością od „inherentnego poglądu”.
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
Łapiesz? Ale ważne jest doświadczenie świetlistości. Nieźle jak na samodociekanie.
AEN:
Rozumiem.
27 marca 2010
AEN:
Swoją drogą, jak myślisz, co Lucky i Chandrakirti próbują przekazać?
Thusness:
Moim zdaniem te cytaty nie były naprawdę dobrze przetłumaczone. Trzeba zrozumieć, że „brak ja” nie jest zaprzeczeniem Świadkującej świadomości. A „brak Zjawisk” nie jest zaprzeczeniem Zjawisk. Służy to tylko „dekonstrukcji” konstruktów mentalnych.
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
Gdy słyszysz dźwięk, nie możesz temu zaprzeczyć... czy możesz?
AEN:
Tak.
Thusness:
Więc czemu zaprzeczasz? Gdy doświadczasz Świadka tak, jak opisałeś w swoim wątku „pewność bycia”, jak możesz zaprzeczyć temu urzeczywistnieniu? Co więc oznaczają „brak ja” i „brak zjawisk”?
AEN:
Jak powiedziałeś, fałszywe są tylko konstrukty mentalne... Ale świadomości nie można zaprzeczyć?
Thusness:
Nie... nie mówię tego.
2010
Thusness:
Budda nigdy nie zaprzeczał agregatom. Tylko jaźniowości. Problem polega na tym, co oznacza „nie-inherentna”, pusta natura zjawisk i „ja”. Ale błędne rozumienie tego to inna sprawa. Czy możesz zaprzeczyć świadkowaniu? Czy możesz zaprzeczyć tej pewności bycia?
AEN:
Nie.
Thusness:
Wtedy nie ma w tym nic złego. Jak mógłbyś zaprzeczyć swojemu własnemu istnieniu? Jak mógłbyś w ogóle zaprzeczyć istnieniu? Nie ma nic złego w bezpośrednim doświadczaniu, bez pośrednika, czystego poczucia istnienia. Po tym bezpośrednim doświadczeniu powinieneś udoskonalić swoje rozumienie, swój pogląd, swoje wglądy — a nie, po doświadczeniu, zbaczać z właściwego poglądu i wzmacniać swój błędny pogląd. Nie zaprzeczasz świadkowi; udoskonalasz swój wgląd w niego. Co oznacza niedualność? Co oznacza niekonceptualność? Czym jest spontaniczność? Czym jest aspekt „bezosobowości”? Czym jest świetlistość?
Thusness:
Nigdy nie doświadczasz niczego niezmiennego. W późniejszej fazie, gdy doświadczasz niedualności, nadal istnieje ta tendencja do skupiania się na tle... a to uniemożliwi twój postęp ku bezpośredniemu wglądowi w TATA, jak opisano w artykule TATA (
https://www.awakeningtoreality.com/2010/04/tada.html
). I nadal istnieją różne stopnie intensywności, nawet gdy urzeczywistniłeś ten poziom.
AEN:
Niedualny?
Thusness:
TADA (artykuł) jest czymś więcej niż niedualnością... to fazy 5–7.
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
Chodzi w całości o integrację wglądu anatty i pustki. Żywość w przemijalność, odczuwanie tego, co nazwałem „teksturą i tkaniną” Świadomości jako form, jest bardzo ważne. Potem przychodzi pustka. Integracja świetlistości i pustki. Nie zaprzeczaj temu świadkowaniu, lecz udoskonal pogląd; to jest bardzo ważne. Jak dotąd poprawnie podkreślałeś znaczenie świadkowania. W przeciwieństwie do przeszłości, gdy sprawiałeś na ludziach wrażenie, że zaprzeczasz tej świadkującej obecności. Zaprzeczasz jedynie personifikacji, reifikacji i obiektywizacji, aby móc posunąć się dalej i urzeczywistnić naszą pustą naturę.
Thusness:
Ale nie publikuj zawsze tego, co mówiłem ci na MSN; w krótkim czasie stanę się czymś w rodzaju przywódcy kultu.
2009
Thusness:
W krótkim czasie stanę się czymś w rodzaju przywódcy kultu.
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
Anatta nie jest zwykłym wglądem. Gdy możemy osiągnąć poziom gruntownej przejrzystości, urzeczywistnisz korzyści. Niekonceptualność, jasność, świetlistość, przejrzystość, otwartość, przestronność, bezmyślność, nielokalność... wszystkie te opisy stają się dość bez znaczenia. To zawsze jest świadkowanie — nie zrozum tego błędnie. Chodzi tylko o to, czy ktoś rozumie jego pustą naturę, czy nie.
Thusness:
Zawsze jest świetlistość. Od kiedy nie ma świadkowania? To po prostu natura świetlistości i pustki, nie sama świetlistość.
2008
Thusness:
Zawsze jest to świadkowanie... to podzielone poczucie musisz usunąć. Dlatego nigdy nie zaprzeczam doświadczeniu i urzeczywistnieniu świadka, lecz tylko właściwemu zrozumieniu. Nie ma problemu w byciu świadkiem; problemem jest tylko błędne rozumienie tego, czym jest świadek. To jest widzenie dualności w Świadkowaniu. Albo widzenie „Jaźni” i innego, podziału podmiot-przedmiot. To jest problem. Możesz nazwać to Świadkowaniem albo Świadomością; nie może być żadnego poczucia ja. Tak, świadkowanie.
Thusness:
W świadkowaniu zawsze jest niedualne. Gdy jest się w świadku, zawsze jest świadek i przedmiot będący świadkowany.
Thusness:
Gdy jest obserwator, nie ma czegoś takiego jak brak obserwowanego. Gdy urzeczywistnisz, że jest tylko świadkowanie, nie ma obserwatora i obserwowanego; zawsze jest niedualnie.
Thusness:
Dlatego gdy ktoś, Genpo czy podobny, powiedział, że nie ma świadka, jest tylko świadkowanie, a jednak nauczał pozostawania z tyłu i obserwowania, skomentowałem, że ścieżka odchyla się od poglądu.
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
Gdy uczysz doświadczać świadka, uczysz tego.
Thusness:
To nie dotyczy braku rozszczepienia podmiot-przedmiot. Uczysz kogoś doświadczać tego świadka.
2008
Thusness:
Pierwszy etap wglądu „I AM”. Czy zaprzeczasz doświadczeniu „I AMness”?
AEN:
Masz na myśli w poście? Nie. To raczej natura ‘I AM’, prawda?
Thusness:
Czemu się zaprzecza?
AEN:
Dualistycznemu zrozumieniu?
Thusness:
Tak, to jest błędne zrozumienie tego doświadczenia. Tak jak „czerwoność” kwiatu.
AEN:
Rozumiem.
Thusness:
Żywa i wydaje się realna oraz należąca do kwiatu. Tylko tak się jawi; tak nie jest. Gdy patrzymy w kategoriach dychotomii podmiot/przedmiot, wydaje się zagadkowe, że są myśli, nie ma myśliciela. Jest dźwięk, nie ma słyszącego, i jest odrodzenie, ale nie ma trwałej duszy, która się odradza. Jest to zagadkowe z powodu naszego głęboko utrwalonego poglądu widzenia rzeczy jako inherentnych, gdzie dualizm jest podzbiorem tego „inherentnego” widzenia. Więc na czym polega problem?
AEN:
Rozumiem. Głęboko utrwalone poglądy?
Thusness:
Tak. Na czym polega problem?
AEN:
Wróciłem.
Thusness:
Problem polega na tym, że pierwotna przyczyna cierpienia tkwi w tym głęboko utrwalonym poglądzie. Szukamy i jesteśmy przywiązani z powodu tych poglądów. Taka jest relacja między „poglądem” a „świadomością”. Nie ma ucieczki. Przy inherentnym poglądzie zawsze istnieje „ja” i „moje”. Zawsze istnieje „należy”, tak jak „czerwoność” należy do kwiatu. Dlatego pomimo wszystkich doświadczeń transcendentalnych nie ma wyzwolenia bez właściwego zrozumienia.
…
Urzeczywistnienie anatty jest kluczowe, aby wnieść ten smak niedualnej Obecności we wszystkie przejawienia, sytuacje i warunki, bez żadnego śladu wytwarzania, wysiłku, referencyjności, centrum czy granic... jest spełnieniem marzenia każdego, kto urzeczywistnił Jaźń/I AM/Boga; jest kluczem, który bez wysiłku doprowadza to do pełnej dojrzałości w każdej chwili życia.
To właśnie ono wnosi przejrzystość oraz bezmiernie jaśniejącą świetlistość Czystej Obecności we wszystko; nie jest to bezwładny ani otępiały stan niedualnego doświadczenia.
To właśnie umożliwia to doświadczenie:
„Czym jest teraz obecność? Wszystkim... Posmakuj śliny, poczuj zapach, pomyśl — czym to jest?
Pstryknięcie palcami, śpiew. Cała zwyczajna aktywność, zero wysiłku, dlatego nic nie zostaje osiągnięte. A jednak jest to pełne spełnienie.
W języku ezoterycznym: jedz Boga, smakuj Boga, widź Boga, słysz Boga... To pierwsza rzecz, którą powiedziałem panu J kilka lat temu, kiedy po raz pierwszy do mnie napisał 😂 Jeśli jest tam zwierciadło, to nie jest możliwe. Jeśli jasność nie jest pusta, to nie jest możliwe. Nie potrzeba nawet najmniejszego wysiłku. Czy to czujesz? Chwytanie moich nóg, jakbym chwytał obecność! Czy masz już to doświadczenie? Kiedy nie ma zwierciadła, wtedy całe istnienie jest po prostu światłami-dźwiękami-doznaniami jako jedna obecność. Obecność chwyta obecność. Ruch chwytania nóg jest Obecnością.. doznanie chwytania nóg jest Obecnością.. Dla mnie nawet pisanie na klawiaturze albo mruganie oczami. Z obawy, że zostanie to źle zrozumiane, nie mów o tym. Właściwe zrozumienie jest takie, że nie ma obecności, ponieważ każde pojedyncze poczucie poznawania jest odmienne. W przeciwnym razie pan J powie nonsens... Kiedy jest zwierciadło, to nie jest możliwe. Myślę, że pisałem o tym do longchena (Sim Pern Chong) około 10 lat temu”. - John Tan
„To takie błogosławieństwo po 15 latach «I Am» dojść do tego punktu. Uważaj, bo nawykowe tendencje zrobią wszystko, co mogą, by odzyskać to, co utraciły. Przyzwyczaj się do nierobienia niczego. Jedz Boga, smakuj Boga, widź Boga i dotykaj Boga.
Gratulacje”. – John Tan do Sim Pern Chong po jego początkowym przełomie od I AM do no-self w 2006 roku, https://www.awakeningtoreality.com/2013/12/part-2-of-early-forum-posts-by-thusness_3.html
„Ciekawy komentarz, panie J. Po urzeczywistnieniu… Po prostu jedz Boga, oddychaj Bogiem, czuj zapach Boga i widź Boga… Na koniec bądź całkowicie nieustanowiony i wyzwól Boga”. - John Tan, 2012
”
„Celem anatty jest pełne, rozwinięte doświadczenie serca — bezgranicznie, całkowicie, niedualnie i nielokalnie. Przeczytaj ponownie to, co napisałem do Jaxa.
W każdej sytuacji, we wszystkich warunkach, we wszystkich wydarzeniach. Chodzi o usunięcie niepotrzebnego wytwarzania, tak aby nasza esencja mogła wyrażać się bez zaciemnienia.
Jax chce wskazać na serce, ale nie potrafi wyrazić tego w sposób niedualny... ponieważ w dualności esencja nie może zostać urzeczywistniona. Wszystkie dualistyczne interpretacje są wytworzone przez umysł. Znasz uśmiech Mahākāśyapy? Czy możesz dotknąć serca tego uśmiechu nawet 2500 lat później?
Trzeba utracić cały umysł i ciało, odczuwając całym umysłem i ciałem tę esencję, którą jest 心 (Umysł). Jednak 心 (Umysł) również jest 不可得 (nieuchwytny/nieosiągalny).. Celem nie jest zaprzeczanie 心 (Umysłowi), lecz raczej nie nakładanie żadnych ograniczeń ani dualności, tak aby 心 (Umysł) mógł w pełni się przejawiać.
Dlatego bez zrozumienia 缘 (warunków) ogranicza się 心 (Umysł). Bez zrozumienia 缘 (warunków) nakłada się ograniczenie na jego przejawienia. Musisz w pełni doświadczyć 心 (Umysłu), urzeczywistniając 无心 (Nie-Umysł), i w pełni objąć mądrość 不可得 (nieuchwytności/nieosiągalności)”. - John Tan/Thusness, 2014
„Osoba o całkowitej szczerości urzeczywistni, że ilekroć próbuje wyjść poza Jestność (choć nie może), pojawia się całkowite pomieszanie. W prawdzie nie może ona naprawdę niczego wiedzieć.
Jeśli nie mieliśmy dość pomieszania i lęku, Jestność nie zostanie w pełni doceniona.
«Nie jestem myślami, nie jestem uczuciami, nie jestem formami, nie jestem tym wszystkim, jestem Ostatecznym Wiecznym Świadkiem» — to jest ostateczna identyfikacja.
Przemijalności, które odpychamy, są właśnie Obecnością, której szukamy; jest to kwestia życia w Byciu albo życia w nieustannej identyfikacji. Bycie płynie, a identyfikacja trwa. Identyfikacja jest każdą próbą powrotu do Jedności bez poznania, że jej natura jest już niedualna.
„I AM” nie jest poznawaniem. I AM jest Byciem. Byciem myślami, Byciem uczuciami, Byciem Formami… Od początku nie ma oddzielnego ja.
Albo nie ma ciebie, albo jesteś wszystkim”. - Thusness, 2007, Thusness's Conversations Between 2004 to 2012
John Tan napisał na Dharma Overground w 2009 roku:
„Cześć Gary,
Wygląda na to, że na tym forum są dwie grupy praktykujących: jedna przyjmuje podejście stopniowe, a druga — ścieżkę bezpośrednią. Jestem tu dość nowy, więc mogę się mylić.
Moim zdaniem przyjmujesz podejście stopniowe, a jednak doświadczasz czegoś bardzo znaczącego na ścieżce bezpośredniej, mianowicie ‘Watcher’. Jak powiedział Kenneth: „Natrafiłeś tutaj na coś bardzo wielkiego, Gary. Ta praktyka cię wyzwoli”. Ale to, co powiedział Kenneth, wymagałoby, abyś przebudził się do tego ‘I’. Wymaga to urzeczywistnienia w rodzaju ‘eureka!’. Gdy przebudzisz się do tego ‘I’, ścieżka duchowości staje się jasna; jest ona po prostu rozwijaniem się tego ‘I’.
Z drugiej strony to, co opisuje Yabaxoule, jest podejściem stopniowym, a zatem pojawia się tam umniejszanie ‘I AM’. Musisz ocenić własne warunki; jeśli wybierasz ścieżkę bezpośrednią, nie możesz umniejszać tego ‘I’; przeciwnie, musisz w pełni i całkowicie doświadczyć całości ‘CIEBIE’ jako ‘Istnienia’. Pusta natura naszej nieskazitelnej natury wkroczy u praktykujących ścieżkę bezpośrednią, kiedy staną twarzą w twarz z ‘bezśladową’, ‘bezcentrową’ i ‘bezwysiłkową’ naturą niedualnej świadomości.
Może pomocne będzie powiedzenie trochę o tym, gdzie spotykają się te dwa podejścia.
Przebudzenie do ‘Watcher’ jednocześnie ‘otworzy’ ‘oko bezpośredniości’; to znaczy jest to zdolność natychmiastowego przenikania dyskursywnych myśli i odczuwania, czucia oraz postrzegania postrzeganego bez pośrednika. Jest to rodzaj bezpośredniego poznania. Musisz być głęboko świadomy tego rodzaju percepcji „bezpośredniej, bez pośrednika” — zbyt bezpośredniej, by istniała luka podmiot-przedmiot, zbyt krótkiej, by był czas, zbyt prostej, by były myśli. Jest to ‘oko’, które może widzieć całość ‘dźwięku’ przez bycie ‘dźwiękiem’. Jest to to samo ‘oko’, które jest wymagane podczas praktykowania vipassany, to znaczy bycia ‘nagim’. Czy chodzi o niedualność, czy o vipassanę, obie wymagają otwarcia tego ‘oka bezpośredniości’”.
.........
W chińskiej wersji powyższego opisu I AMness John Tan napisał w 2007 roku:
“真如:当一个修行者深刻地体验到“我/我相”的虚幻时,虚幻的“我相”就有如溪河溶入大海,消失于无形。此时也即是大我的生起。此大我清澈灵明,有如一面虚空的镜子觉照万物。一切的来去,生死,起落,一切万事万物,缘生缘灭,皆从大我的本体内幻现。本体并不受影响,寂然不动,无来亦无去。此大我即是梵我/神我。
注: 修行人不可错认这便是真正的佛心啊!由于执着于觉体与甚深的业力,修行人会难以入眠,严重时会得失眠症,而无法入眠多年。”
Gdy praktykujący głęboko doświadcza iluzoryczności „ja/obrazu-ja”, iluzoryczny „obraz-ja” rozpuszcza się niczym rzeka, która łączy się z wielkim oceanem, zanikając bez śladu. Ten moment jest także powstaniem Wielkiej Jaźni. Ta Wielka Jaźń jest czysta, mistycznie żywa, przejrzysta i jasna, niczym lustro pustej przestrzeni odbijające dziesięć tysięcy rzeczy. Wszystkie przychodzenia i odchodzenia, narodziny i śmierć, wznoszenie się i opadanie, dziesięć tysięcy zdarzeń i dziesięć tysięcy zjawisk po prostu powstają i ustają zgodnie z warunkami jako iluzoryczne przejawienia ukazujące się z wnętrza podstawy-substratu Wielkiej Jaźni. Podstawa-substrat nigdy nie zostaje naruszona, pozostaje spokojna i nieruchoma, bez przychodzenia i bez odchodzenia. Ta Wielka Jaźń jest Atmanem-Brahmanem, Boską Jaźnią.
Komentarz: praktykujący nie powinni błędnie brać tego za Prawdziwy Umysł Buddy! Z powodu karmicznej siły chwytania się substancji świadomości praktykujący może mieć trudność z zapadnięciem w sen, a w poważnych przypadkach może doświadczać bezsenności, niemożności zaśnięcia przez wiele lat”.
........
John Tan, 2008:

Powstawanie i ustawanie nazywa się Przemijalnością,
Jest samoświetliste i od początku samo-doskonałe.
Jednak z powodu karmicznej skłonności, która dzieli,
Umysł oddziela „blask” od nieustannie powstającego i ustającego.
Ta karmiczna iluzja konstruuje „blask”
jako obiekt trwały i niezmienny.
To, co „niezmienne” i co wydaje się niewyobrażalnie realne,
istnieje jedynie w subtelnym myśleniu i przypominaniu.
W istocie sama świetlistość jest pusta,
jest już niezrodzona, nieuwarunkowana i wszechprzenikająca.
Dlatego nie lękaj się powstawania i ustawania.
-------------
Nie ma tego, które byłoby bardziej tym niż tamto.
Choć myśl żywo powstaje i ustaje,
każde powstawanie i ustawanie pozostaje tak całkowite, jak tylko może być.
Natura pustki, która nieustannie przejawia się teraz,
w żaden sposób nie zanegowała własnej świetlistości.
Choć niedualność jest widziana jasno,
pragnienie, by pozostać, wciąż może subtelnie zaślepiać.
Jak przechodzień, który przechodzi — odszedł całkowicie.
Umrzyj zupełnie
i zaświadcz o tej czystej obecności, o jej nielokalności.
~ Thusness/Passerby
A zatem... „świadomość” nie jest już bardziej „szczególna” ani „ostateczna” niż przemijający umysł.
Etykiety:
All is Mind,
Anatta,
Non Dual|
-------
Istnieje też dobry artykuł Dana Berkowa; oto częściowy wyjątek z tego artykułu:
https://www.awakeningtoreality.com/2009/04/this-is-it-interview-with-dan-berkow.html
Dan:
Powiedzieć, że „obserwatora nie ma”, nie znaczy powiedzieć, że brakuje czegoś realnego. Tym, co ustało (skoro „Teraz” jest tym, co ma miejsce), jest pozycja pojęciowa, na którą projektuje się „obserwatora”, wraz z dążeniem do utrzymania tej pozycji przez używanie myśli, pamięci, oczekiwań i celów.
Jeśli „Tutaj” jest „Terazistością”, nie da się utożsamić żadnego punktu widzenia jako „mnie”, nawet z chwili na chwilę. W rzeczywistości czas psychologiczny (konstruowany przez porównywanie) ustał. Dlatego istnieje tylko „ten nierozdzielony Obecny moment”, nawet nie
wyobrażone odczucie przechodzenia z tej chwili do następnej chwili.
Ponieważ pojęciowy punkt obserwacji nie istnieje, tego, co jest obserwowane, nie da się „dopasować” do kategorii pojęciowych wcześniej utrzymywanych jako „centrum-ja” percepcji. Względność wszystkich tych kategorii zostaje „zobaczona”, a Rzeczywistość niepodzielona, nierozszczepiona przez myśl czy pojęcie po prostu jest tym, co ma miejsce.
Co stało się ze świadomością wcześniej umiejscowioną jako „obserwator”? Teraz świadomość i percepcja są nierozdzielone. Na przykład, jeśli postrzegane jest drzewo, „obserwator” jest „każdym liściem drzewa”. Nie ma obserwatora/świadomości oddzielonej od rzeczy,
ani nie ma żadnych rzeczy oddzielonych od świadomości. Tym, co świta, jest: „to jest To”. Wszystkie kazania, wskazywania, mądre powiedzenia, implikacje „szczególnej wiedzy”, nieustraszone poszukiwania prawdy, paradoksalnie sprytne wglądy — wszystko to jest widziane jako niepotrzebne i nie na temat. „To”, dokładnie takie, jakie jest, jest „Tym”. Nie ma potrzeby dodawać do „Tego” czegokolwiek więcej; w istocie nie ma żadnego „więcej” — ani żadnej „rzeczy”, której trzeba by się trzymać albo której trzeba by się pozbyć.
Gloria: Dan, w tym punkcie każde twierdzenie wydaje się zbędne. To terytorium, do którego można odnieść się jedynie przez ciszę i pustkę, a nawet to jest już za dużo. Nawet powiedzenie „I AM” tylko dalej komplikuje sprawę; dodaje świadomości kolejną warstwę znaczenia. Nawet mówienie o nie-sprawcy jest pewnego rodzaju twierdzeniem, czyż nie? Czy więc po prostu nie da się już dalej o tym rozmawiać?
Dan:
Poruszasz tutaj dwie kwestie, Glo, które wydają się warte omówienia: nieodwoływanie się do „I AM” oraz używanie terminologii „nie-sprawcy”, albo — jak sądzę — być może trafniejsza byłaby terminologia „nie-obserwatora”.
Nieużywanie „I AM” i zamiast tego odnoszenie się do „czystej świadomości” jest sposobem powiedzenia, że świadomość nie koncentruje się na „ja”, ani nie zajmuje się odróżnianiem bycia od nie-bycia w odniesieniu do
samej siebie. Nie ogląda siebie w żaden uprzedmiotawiający sposób, więc nie miałaby pojęć o stanach, w jakich się znajduje — „I AM” pasuje tylko w opozycji do „coś innego jest” albo „nie jestem”. Przy braku „czegoś innego” i braku „nie-ja” nie może być świadomości „I AM”. „Czystą świadomość” można krytykować w podobny sposób — czy istnieje „nieczysta” świadomość, czy istnieje coś innego niż świadomość? Tak więc terminy „czysta świadomość” albo po prostu „świadomość” są używane po prostu po to, by uczestniczyć w dialogu, z rozpoznaniem, że słowa zawsze implikują dualistyczne kontrasty.
Powiązane pojęcia, że „obserwatora nie ma” albo że „sprawcy nie ma”, są sposobami kwestionowania założeń, które mają skłonność do rządzenia percepcją. Kiedy założenie zostało dostatecznie zakwestionowane, twierdzenie nie jest już potrzebne. To jest zasada „używania ciernia do usunięcia ciernia”. Żadne zaprzeczenie nie ma znaczenia, gdy nie zostało ustanowione żadne twierdzenie pozytywne. „Prosta świadomość” nie pomyślała o obserwatorze ani sprawcy jako obecnym lub nieobecnym.
Link źródłowy: Dodatkowe notatki ze spotkania
Sim Pern Chong: To, co on [Yang Ding Yi] mówi, jest dokładnie etapem I AM. Mówiłbym tak w wieku 27 lat, kiedy miałem definitywną Obecność I AM. Na tym etapie niedualność nie jest jeszcze rozumiana, choć wydaje się, że mówi on o podmiocie i przedmiocie. Nawet jeśli istnieje pamięć poprzednich żywotów, dynamika odradzania nie będzie jeszcze w pełni znana, ponieważ mechanizmem odradzania jest ja. Mechanizm odradzania staje się bardzo jasny, kiedy urzeczywistnia się anattę i można postrzec etap alaja związany z łączeniem odrodzenia. Takie było moje doświadczenie.
Soh Wei Yu: Tak, po prostu I AM. Przeglądałem wcześniej jego książki; to tylko dociekanie jaźni i I AM.
William Lim: „Tylko”?
Soh Wei Yu: Tak, ponieważ nie powinniśmy nadmiernie podkreślać ani wywyższać I AM-ness. Jest to ważne początkowe urzeczywistnienie, ale nie wyzwala nas z samsary.
Thusness: Wielu mistrzów adwajty radziło ludziom, by doświadczyli „Jaźni”, ale istota wyzwolenia nie leży w doświadczaniu „Jaźni”. Można doświadczyć „I AM-ness” — czystego poczucia istnienia — milion razy, a jednak nie pomaga to w żadnym aspekcie oświecenia, niezależnie od tego, jak mistyczne i transcendentalne może być to doświadczenie.
Więcej szkody powstaje, jeśli takie doświadczenie wzmacnia nasze dualistyczne myślenie. W rzeczywistości błędny wniosek, że świadomość jest niezmienną, trwałą jednostką, jest skutkiem zniekształcenia niedualnego doświadczenia przez niezdolność naszego umysłu do przekroczenia jego nawykowego dualistycznego mechanizmu myślenia. Kiedy dualistyczny umysł próbuje zrozumieć to doświadczenie, projektuje tę „Jaźń” jako tło, aby wpasować niedualne doświadczenie w swoje dualistyczne ramy. Takie doświadczenie nie może prowadzić do wyzwolenia, ponieważ z natury jest dualistyczne. Każda forma oddzielenia nie wyzwala.
Dlatego nacisk musi zostać właściwie położony na aspekt świadomości jako „nie-ja”. Świadomość z natury jest niedualna. Będąc niedualna, jest nietrwała, nieustannie i spontanicznie przejawiająca się jako Wszystko. To jest jasność, która musi pochodzić z bezpośredniego doświadczenia. W odniesieniu do tych aspektów naszej nieskalanej natury nie ma kompromisu. Musi być całkowicie jasne, aby doświadczyć samowyzwalającej natury świadomości.”
Soh Wei Yu: W styczniu 2005 roku John Tan napisał:
<^john^> Naucz się doświadczać pustki i bezjaźniowości. To jest jedyny sposób wyzwolenia. Nie przebywaj zbyt głęboko w pomniejszym aspekcie czystej świadomości. Ostatnio widziałem pieśni i wiersze dotyczące aspektu świetlistości Czystej Świadomości. Niestworzona, pierwotna, jasna jak zwierciadło, niezagubiona w nirwanie i samsarze itd. Jaki z tego pożytek?
<ZeN`n1th> Rozumiem..
<^john^> Tacy byliśmy od samego początku, a jednak zagubiliśmy się na niezliczone eony żywotów. Budda nie przyszedł, by mówić tylko o aspekcie świetlistości czystej świadomości. To zostało już wyrażone w Wedach, lecz staje się Jaźnią: ostatecznym kontrolerem, nieśmiertelnym, najwyższym itd. To jest problem. To nie jest ostateczna natura Czystej Świadomości. Aby nastąpiło pełne oświecenie, doświadcz jasności i pustki. To wszystko.
Druga aktualizacja z 2022 roku: Odrzucenie substancjalistycznego poglądu na niedualną świadomość
Źródło oryginalnej dyskusji na Facebooku: post na Facebooku
Dotarło do mnie, że ten film https://www.youtube.com/watch?v=vAZPWu084m4 „Vedantic Self and Buddhist Non-Self | Swami Sarvapriyananda” krąży po internecie i forach oraz jest bardzo popularny. Doceniam próby porównań podejmowane przez Swamiego, ale nie zgadzam się, że analiza Candrakirtiego pozostawia niedualną świadomość jako ostateczną, nieredukowalną rzeczywistość, niedekonstruowaną. Zasadniczo, podsumowując, Swami Sarvapriyananda sugeruje, że siedmioraka analiza dekonstruuje oddzielną, wieczną Jaźń, taką jak Świadek lub Atman dualistycznych szkół sankhji, ale pozostawia nietkniętego niedualnego Brahmana niedualistycznych szkół adwajty; podana przez niego analogia mówi, że świadomość i formy są jak złoto i naszyjnik — są niedualne i nie są oddzielnym świadkiem. To niedualne podłoże („złotość wszystkiego”, że tak powiem), które jest substancją wszystkiego, naprawdę istnieje.
Z powodu tego filmu zdałem sobie sprawę, że muszę zaktualizować mój artykuł na blogu, zawierający kompilację cytatów Johna Tana, moich własnych i kilku innych osób: 3) Buddha Nature is NOT "I Am" https://www.awakeningtoreality.com/2007/03/mistaken-reality-of-amness.html — było dla mnie ważne, by go zaktualizować, ponieważ wysyłałem ten artykuł ludziom online (wraz z innymi artykułami zależnie od warunków; zwykle wysyłam też 1) Thusness/PasserBy's Seven Stages of Enlightenment https://www.awakeningtoreality.com/2007/03/thusnesss-six-stages-of-experience.html i możliwie 2) On Anatta (No-Self), Emptiness, Maha and Ordinariness, and Spontaneous Perfection https://www.awakeningtoreality.com/2009/03/on-anatta-emptiness-and-spontaneous.html — reakcje na ogół są bardzo pozytywne i wielu ludzi odniosło korzyść). Powinienem był zaktualizować go wcześniej dla wyjaśnienia.
Mam ogromny szacunek dla Advaita Vedanta i innych szkół hinduizmu, czy to dualistycznych, czy niedualistycznych, jak również dla innych tradycji mistycznych opartych na ostatecznej Jaźni lub Niedualnej Świadomości, które można znaleźć w rozmaitych i we wszystkich religiach. Jednak buddyjski nacisk kładziony jest na trzy pieczęcie Dharmy: Nietrwałość, Cierpienie, Nie-Ja. Oraz na Pustkę i Zależne Powstawanie. Dlatego musimy podkreślać rozróżnienia także pod względem urzeczywistnień doświadczalnych; a jak powiedział Archaya Mahayogi Shridhar Rana Rinpoche: „Muszę powtórzyć, że ta różnica w obu systemach jest bardzo ważna dla właściwego zrozumienia obu systemów i nie ma na celu umniejszania żadnego z nich.” — https://www.awakeningtoreality.com/search/label/Acharya%20Mahayogi%20Shridhar%20Rana%20Rinpoche .
Oto dodatkowe akapity, które dodałem do https://www.awakeningtoreality.com/2007/03/mistaken-reality-of-amness.html :
Pomiędzy urzeczywistnieniem I AM a urzeczywistnieniem anatty istnieje faza, przez którą przeszli John Tan, ja i wiele innych osób. Jest to faza Jednego Umysłu, w której niedualny Brahman jest widziany jako substancja lub substrat wszystkich form, niedualny ze wszystkimi formami, a jednak posiadający niezmienne i niezależne istnienie, które moduluje się jako cokolwiek i wszystko. Analogią jest złoto i naszyjnik: ze złota można wykonać naszyjniki o wszelkich kształtach, lecz w rzeczywistości wszystkie formy i kształty są jedynie substancją Złota. W ostatecznej analizie wszystko jest tylko Brahmanem; wydaje się rozmaitymi przedmiotami tylko wtedy, gdy jego fundamentalna rzeczywistość (czysta osobliwość niedualnej świadomości) zostaje błędnie postrzeżona jako wielość. W tej fazie świadomość nie jest już widziana jako dualistyczny Świadek oddzielony od przejawień, ponieważ wszystkie przejawienia są apercypowane jako jedna substancja czystej niedualnej świadomości modulującej się jako wszystko.
Takie poglądy substancjalnego niedualizmu („złoto”/„brahman”/„czysta niedualna świadomość, która jest niezmienna”) również zostają przejrzane w urzeczywistnieniu anatty. Jak John Tan powiedział wcześniej: „Jaźń jest konwencjonalna. Nie można mieszać tych 2. W przeciwnym razie mówi się o samym-umyśle”, oraz: „trzeba oddzielić [Soh: zdekonstruować] ja/Jaźń od świadomości. Wtedy nawet świadomość zostaje zdekonstruowana zarówno w wolności od wszelkich elaboracji, jak i od własnej natury.”
Więcej informacji na ten temat znajduje się w obowiązkowych artykułach 7) Beyond Awareness: reflections on identity and awareness https://www.awakeningtoreality.com/2018/11/beyond-awareness.html oraz 6) Differentiating I AM, One Mind, No Mind and Anatta https://www.awakeningtoreality.com/2018/10/differentiating-i-am-one-mind-no-mind.html
Oto fragment z dłuższej [nieabridżowanej] wersji przewodnika AtR:
Komentarz Soha, 2021: „W fazie 4 można utknąć w poglądzie, że wszystko jest jedną świadomością modulującą się jako rozmaite formy, jak złoto kształtowane w różne ozdoby, choć nigdy nie opuszcza swojej czystej substancji złota. To jest pogląd Brahmana. Chociaż taki pogląd i wgląd jest niedualny, nadal opiera się na paradygmacie poglądu-istoty i ‘wrodzonego istnienia’. Zamiast tego należy urzeczywistnić pustkę świadomości [to, że jest ona jedynie nazwą, tak jak ‘pogoda’ — zob. rozdział o analogii pogody] i rozumieć świadomość w kategoriach zależnego powstawania. Ta jasność wglądu usunie pogląd-istoty, według którego świadomość jest wewnętrzną istotą modulującą się w to i tamto. Jak książka ‘What the Buddha Taught’ Walpoli Rahuli cytowała dwa wielkie buddyjskie nauczania pisemne w tej sprawie:
Trzeba tutaj powtórzyć, że według filozofii buddyjskiej nie istnieje trwały, niezmienny duch, który można by uznać za ‘Jaźń’, ‘Duszę’ albo ‘Ego’, w przeciwieństwie do materii, oraz że świadomości (vinnana) nie należy brać za ‘ducha’ w opozycji do materii. Ten punkt trzeba szczególnie podkreślić, ponieważ błędne pojęcie, że świadomość jest pewnego rodzaju Jaźnią lub Duszą, która trwa jako permanentna substancja przez całe życie, utrzymywało się od najdawniejszych czasów aż po dzień dzisiejszy.
Jeden z własnych uczniów Buddy, imieniem Sati, utrzymywał, że Mistrz nauczał: ‘To ta sama świadomość wędruje i krąży’. Budda zapytał go, co rozumie przez ‘świadomość’. Odpowiedź Satiego jest klasyczna: ‘To jest to, co wyraża, co odczuwa, co doświadcza skutków dobrych i złych czynów tu i tam’.
‘Od kogóż, głupcze’, skarcił go Mistrz, ‘słyszałeś, bym wykładał doktrynę w taki sposób? Czyż na wiele sposobów nie wyjaśniałem świadomości jako powstającej z warunków: że nie ma powstawania świadomości bez warunków’. Następnie Budda objaśnił świadomość szczegółowo: „Świadomość jest nazywana zgodnie z tym warunkiem, poprzez który powstaje: z powodu oka i widzialnych form powstaje świadomość i nazywa się ją świadomością wzrokową; z powodu ucha i dźwięków powstaje świadomość i nazywa się ją świadomością słuchową; z powodu nosa i zapachów powstaje świadomość i nazywa się ją świadomością węchową; z powodu języka i smaków powstaje świadomość i nazywa się ją świadomością smakową; z powodu ciała i dotykalnych przedmiotów powstaje świadomość i nazywa się ją świadomością dotykową; z powodu umysłu i przedmiotów umysłu (idei i myśli) powstaje świadomość i nazywa się ją świadomością mentalną.”
Następnie Budda wyjaśnił to dalej za pomocą ilustracji: ogień jest nazywany zgodnie z materiałem, z powodu którego płonie. Ogień może płonąć dzięki drewnu i wtedy nazywa się go ogniem drzewnym. Może płonąć dzięki słomie i wtedy nazywa się go ogniem słomianym. Tak samo świadomość jest nazywana zgodnie z warunkiem, poprzez który powstaje.
Rozwijając ten punkt, Buddhaghosa, wielki komentator, wyjaśnia: ‘. . . ogień, który płonie dzięki drewnu, płonie tylko wtedy, gdy istnieje opał, lecz gaśnie dokładnie w tym miejscu, gdy go (opału) już tam nie ma, ponieważ wtedy warunek uległ zmianie; ale (ogień) nie przechodzi do drzazg itd. i nie staje się ogniem-drzazgowym i tak dalej. Tak samo świadomość, która powstaje z powodu oka i widzialnych form, powstaje w tej bramie narządu zmysłu (tj. w oku) tylko wtedy, gdy istnieje warunek oka, widzialnych form, światła i uwagi, lecz ustaje tam i wtedy, gdy go (warunku) już tam nie ma, ponieważ wtedy warunek uległ zmianie; ale (świadomość) nie przechodzi do ucha itd. i nie staje się świadomością słuchową i tak dalej . . .’
Budda oznajmił w jednoznacznych słowach, że świadomość zależy od materii, odczucia, postrzegania i formacji mentalnych oraz że nie może istnieć niezależnie od nich. Mówi:
‘Świadomość może istnieć, mając materię za swoje środki (rupupayam), materię za swój przedmiot (rupdrammanam), materię za swoje oparcie (rupapatittham), i szukając rozkoszy może wzrastać, powiększać się i rozwijać; albo świadomość może istnieć, mając odczucie za swoje środki ... albo postrzeganie za swoje środki ... albo formacje mentalne za swoje środki, formacje mentalne za swój przedmiot, formacje mentalne za swoje oparcie, i szukając rozkoszy może wzrastać, powiększać się i rozwijać.
‘Gdyby ktoś powiedział: Pokażę przychodzenie, odchodzenie, przemijanie, powstawanie, wzrost, powiększanie się albo rozwój świadomości niezależnie od materii, odczucia, postrzegania i formacji mentalnych — mówiłby o czymś, co nie istnieje.’”
Bodhidharma nauczał podobnie: Widząc wglądem, forma nie jest po prostu formą, ponieważ forma zależy od umysłu. A umysł nie jest po prostu umysłem, ponieważ umysł zależy od formy. Umysł i forma wzajemnie się tworzą i negują. … Umysł i świat są przeciwieństwami; przejawienia powstają tam, gdzie się spotykają. Kiedy twój umysł nie porusza się wewnątrz, świat nie powstaje na zewnątrz. Kiedy świat i umysł są oba przejrzyste, jest to prawdziwy wgląd.” (z Wakeup Discourse)
Awakening to Reality: Way of Bodhi https://www.awakeningtoreality.com/2018/04/way-of-bodhi.html
Soh napisał w 2012 roku,
25 lutego 2012
Postrzegam shikantazę (zenowską metodę medytacji „po prostu siedzenia”) jako naturalny wyraz urzeczywistnienia i oświecenia.
Ale wielu ludzi całkowicie to błędnie rozumie... myślą, że praktyka-oświecenie oznacza, iż nie ma potrzeby urzeczywistnienia, skoro praktykowanie jest oświeceniem. Innymi słowy, nawet początkujący jest tak samo urzeczywistniony jak Budda, gdy medytuje.
To jest po prostu błędne i jest myśleniem głupców.
Raczej zrozum, że praktyka-oświecenie jest naturalnym wyrazem urzeczywistnienia... a bez urzeczywistnienia nie odkryje się istoty praktyki-oświecenia.
Jak powiedziałem mojemu przyjacielowi/nauczycielowi ‘Thusness’: „Dawniej siedziałem w medytacji z celem i kierunkiem. Teraz samo siedzenie jest oświeceniem. Siedzenie jest tylko siedzeniem. Siedzenie jest po prostu czynnością siedzenia, szumem klimatyzacji, oddychaniem. Samo chodzenie jest oświeceniem. Praktyka nie jest wykonywana dla oświecenia, lecz wszelka aktywność sama jest doskonałym wyrazem oświecenia/natury Buddy. Nie ma dokąd iść.”
Nie widzę możliwości bezpośredniego doświadczenia tego, jeśli nie ma jasnego bezpośredniego niedualnego wglądu. Bez urzeczywistnienia pierwotnej czystości i spontanicznej doskonałości tej natychmiastowej chwili przejawiania się jako sama natura Buddy, zawsze będzie wysiłek i próba „robienia”, osiągnięcia czegoś... czy byłyby to światowe stany spokoju, wchłonięcia, czy ponadświatowe stany przebudzenia albo wyzwolenia... wszystko to wynika jedynie z niewiedzy co do prawdziwej natury tej natychmiastowej chwili.
Jednak doświadczenie niedualne nadal można rozdzielić na:
1) Jeden Umysł
— ostatnio zauważam, że większość duchowych nauczycieli i mistrzów opisuje niedualność w kategoriach Jednego Umysłu. To znaczy: urzeczywistniwszy, że nie ma podziału ani dychotomii podmiot-przedmiot/postrzegający-postrzegane, wchłaniają wszystko jako tylko Umysł; góry i rzeki wszystkie są Mną — jedną niepodzielną istotą ukazującą się jako wiele.
Choć nieoddzielny, pogląd nadal dotyczy wrodzonej metafizycznej istoty. A więc niedualny, lecz wrodzony.
2) Brak Umysłu
Gdzie nawet ‘Jedna Naga Świadomość’ albo ‘Jeden Umysł’ czy Źródło zostają całkowicie zapomniane i rozpuszczone po prostu w scenerię, dźwięk, powstające myśli i przemijający zapach. Tylko przepływ samoświetlistej przemijalności.
....
Musimy jednak zrozumieć, że nawet doświadczenie Braku Umysłu nie jest jeszcze urzeczywistnieniem anatty. W przypadku Braku Umysłu może ono pozostać szczytowym doświadczeniem. W rzeczywistości dla praktykującego na poziomie Jednego Umysłu naturalnym postępem jest okazjonalne wejście na terytorium Braku Umysłu... lecz ponieważ nie ma przełomu pod względem poglądu poprzez urzeczywistnienie, utajona tendencja do zapadania się z powrotem w Źródło, w Jeden Umysł, jest bardzo silna i doświadczenie Braku Umysłu nie będzie stabilnie podtrzymane. Praktykujący może wtedy starać się ze wszystkich sił pozostać nagi i niekonceptualny oraz utrzymywać doświadczenie Braku Umysłu poprzez nagość w świadomości, lecz żaden przełom nie może nastąpić, dopóki nie pojawi się pewne urzeczywistnienie.
W szczególności ważnym urzeczywistnieniem, które przełamuje ten pogląd wrodzonego ja, jest urzeczywistnienie, że Zawsze Już, nigdy nie było/nie ma ja — w widzeniu zawsze tylko samo widziane, sceneria, kształty i kolory, nigdy widzący! W słyszeniu tylko słyszalne tony, żadnego słyszącego! Tylko aktywności, żadnego sprawcy! Sam proces zależnego powstawania toczy się i poznaje... bez ja, sprawcy, postrzegającego, kontrolera w nim.
To właśnie to urzeczywistnienie trwale rozbija pogląd ‘widzący-widzenie-widziane’ albo ‘Jednej Nagiej Świadomości’, przez urzeczywistnienie, że nigdy nie było ‘Jednej Świadomości’ — ‘świadomość’, ‘widzenie’, ‘słyszenie’ są tylko etykietami dla wiecznie zmieniających się doznań, widoków i dźwięków, tak jak słowo ‘pogoda’ nie wskazuje na niezmienną jednostkę, lecz na wiecznie zmieniający się strumień deszczu, wiatru, chmur, które formują się i rozchodzą z chwili na chwilę...
Następnie, gdy dociekanie i wglądy pogłębiają się, widzi się i doświadcza, że istnieje tylko ten proces zależnego powstawania, wszystkie przyczyny i warunki zbiegające się w tej natychmiastowej chwili aktywności, tak że kiedy je się jabłko, jest to jak wszechświat jedzący jabłko, wszechświat piszący tę wiadomość, wszechświat słyszący dźwięk... albo wszechświat jest dźwiękiem. Tylko to... jest shikantazą. W widzeniu tylko widziane, w siedzeniu tylko siedzenie, i cały wszechświat siedzi... i nie mogłoby być inaczej, gdy nie ma ja, nie ma medytującego poza medytacją. Każda chwila nie może ‘nie być’ praktyką-oświeceniem... nie jest to nawet wynik koncentracji ani żadnej formy wymuszonego wysiłku... raczej jest to naturalne uwierzytelnienie urzeczywistnienia, doświadczenia i poglądu w czasie rzeczywistym.
Mistrz Zen Dōgen, propagator praktyki-oświecenia, jest jednym z rzadkich i jasnych klejnotów buddyzmu Zen, który miał bardzo głęboką jasność doświadczalną co do anatty i zależnego powstawania. Bez głębokiego urzeczywistnienia-wglądu anatty i zależnego powstawania w czasie rzeczywistym nigdy nie zrozumiemy, o czym mówił Dōgen... jego słowa mogą brzmieć tajemniczo, mistycznie albo poetycko, ale w rzeczywistości po prostu wskazują na to.
Ktoś ‘skarżył się’, że shikantaza jest tylko jakimś tymczasowym tłumieniem splamień, zamiast ich trwałym usunięciem. Jednak jeśli ktoś urzeczywistnia anattę, wtedy jest to trwały koniec poglądu-ja, tj. tradycyjnej sutty o poglądzie-ja, która jest uważana za pierwszy rodzaj splamienia usuwanego po wejściu w strumień. W praktyce-rzeczywistym-czasie polega to na całkowitym przekroczeniu każdego poczucia ja/sprawcy/czyńcy wprost w tej chwili aktywności, i nie jest to ślad ani odrobina ‘mojego wysiłku’ czy ‘mojej praktyki’ — raczej jest to działanie całego wszechświata.
Ten proces zależnego powstawania sam toczy się i poznaje bez ja, sprawcy, postrzegającego, kontrolera w nim.
Innymi słowy, nie martw się o praktykę-oświecenie jako formę wymuszonej praktyki. Praktyka-oświecenie jest naturalnym uwierzytelnieniem urzeczywistnienia. Jednak nawet mając wgląd w anattę, nadal jest konieczne realne praktykowanie medytacji shikantaza, ponieważ nawet jeśli ktoś widzi i przenika pogląd-ja, wciąż istnieje praktyka i ciągłe uwierzytelnianie wszystkich klanów. Po osiągnięciu stanu Buddy nie jest już potrzebne uczenie się ani praktyka, tak jak Hui Neng nie potrzebował już medytacji; w przypadku Dōgena to nadal zależy od tego, do czego się odnosił — do praktyki-oświecenia czy po osiągnięciu stanu Buddy. W każdym razie pozwólmy sobie zrozumieć, że praktyka-oświecenie jest naturalnym uwierzytelnieniem urzeczywistnienia, a shikantaza jest naturalnym wyrazem jasnego wglądu jako praktyka-oświecenie.
Niektórzy zobaczyli już wcześniej artykuł Yin Ling, który został umieszczony na moim blogu.
https://www.awakeningtoreality.com/2019/12/yin-ling-shikantaza.html
Ważne jest także, aby zrozumieć, że konieczność praktyki nie oznacza, iż nie ma urzeczywistnienia, oraz że praktyka jest środkiem do urzeczywistnienia. Po urzeczywistnieniu-wglądzie praktyka przechodzi od praktyki opartej na wysiłku do bezwysiłkowego uwierzytelnienia. Jeśli ktoś w ogóle nie urzeczywistnia anatty, wtedy nie będzie mówił o praktyce-oświeceniu, ponieważ nie zrealizował natychmiastowej chwili aktywności jako praktyki-oświecenia.
P.S. Wielu ludzi uważało za dziwne, że John Tan i ja byliśmy pod tak silnym wpływem nauk Dōgena, chociaż nigdy nie należeliśmy do tradycji sōtō ani nie mieliśmy nauczyciela sōtō ani zen. Jest to z powodu jego jasności nauk o anatcie i zależnym powstawaniu, praktyce-oświeceniu oraz ujęciu całkowitego dynamicznego działania. Napisałem to do kogoś wcześniej:
Niektóre nauki Dōgena są bardzo cenne, lecz dopiero gdy ktoś ma pewien klucz do wniknięcia w nie, wtedy da się je zrozumieć.
Kluczem jest urzeczywistnienie anatty oraz całkowitego działania
Oto fragmenty szczególnie związane z całkowitym działaniem:
https://www.awakeningtoreality.com/2013/09/working-with-total-exertion.html
Kluczowe w ściśnięciu tej piłki:
https://awakeningtoreality.blogspot.com/2021/08/the-degrees-of-luminosity.html
10 dni temu wspomniałem komuś, że Dōgen nie powinien być po prostu rozumiany czytelniczo:
Bardziej tak
[fragmenty zostały wycięte]
Fragment przekazu w Dōgenie nie jest czymś, co dałoby się zrozumieć przez samo czytanie czy myślenie, lecz jest całkowitym dynamicznym działaniem w urzeczywistnieniu. Nikt inny nie wyraził tego podobnie do Dōgena. Mówiłem o nim w 2007 roku: https://www.awakeningtoreality.com/2007/03/mistaken-reality-of-amness.html (akapit zaczynający się od „Gdy rodzimy się na ziemi, jesteśmy tylko my i ziemia...”) i w rzeczywistości w pierwszej książce AtR, z moich kontaktów z Thusness/John Tanem, już odkryłem to na podstawie jego własnych nauk (nie na podstawie Dōgena) i od tego czasu zawsze jest to częścią moich pism. Chociaż w późniejszym okresie doszedłem do większego docenienia i rezonansu z Dōgenem, zwłaszcza po głębszych wglądach. Tego, o czym mówił Dōgen, nie da się przeoczyć po anattcie. :)
Zobacz też moje pismo i wyjaśnienie całkowitego działania tutaj, niewątpliwie pod wpływem Dōgena, ale także w oparciu o moje wglądy i nauki Thusnessa:
.....
Niedawno Soh napisał też do kogoś:
W rzeczywistości bardzo łatwo to zrozumieć. Znasz słowo ‘pogoda’? To nie jest rzecz sama w sobie, prawda? To tylko etykieta dla wiecznie zmieniających się wzorców chmur formujących się i odchodzących, wiejącego wiatru, świecącego słońca, padającego deszczu i tak dalej — niezliczonego i złożonego konglomeratu wiecznie zmieniających się zależnie powstających czynników w pokazie.
A teraz właściwy sposób polega na urzeczywistnieniu, że ‘Świadomość’ nie jest niczym innym niż pogodą; jest tylko słowem dla widzianego, słyszanego, odczuwanego — wszystko ujawnia się jako Czysta Obecność i tak, przy śmierci bezforemna Obecność jasnego światła, albo jeśli dostroisz się do tego aspektu, jest po prostu kolejnym przejawieniem, kolejną bramą zmysłu, która nie jest bardziej szczególna. ‘Świadomość’, tak jak ‘pogoda’, jest zależnym oznaczeniem; jest jedynie oznaczeniem, które nie ma własnego wewnętrznego istnienia.
Błędny sposób patrzenia na to polega na wyobrażeniu sobie, jakby „pogoda” była pojemnikiem istniejącym sama w sobie, w którym deszcz i wiatr przychodzą i odchodzą, lecz Pogoda jest jakimś niezmiennym tłem, które moduluje się jako deszcz i wiatr. To czyste złudzenie; czegoś takiego nie ma. Taka „pogoda”, po zbadaniu, jest wyłącznie mentalnie wytworzonym konstruktem, całkowicie pozbawionym rzeczywistego istnienia. Podobnie „Świadomość” nie istnieje jako coś niezmiennego, co trwa, modulując się z jednego stanu w drugi; nie jest jak „drewno opałowe”, które „zmienia się w popiół”. Drewno opałowe jest drewnem opałowym, popiół jest popiołem.
Dōgen powiedział:
„Gdy płyniesz łodzią i patrzysz na brzeg, możesz zakładać, że to brzeg się porusza. Lecz gdy uważnie skupisz oczy na łodzi, możesz zobaczyć, że porusza się łódź. Podobnie, jeśli bada się miriady rzeczy pomieszanym ciałem i umysłem, można przypuszczać, że twój umysł i natura są trwałe. Gdy praktykujesz intymnie i powracasz tam, gdzie jesteś, stanie się jasne, że zupełnie nic nie ma niezmiennej jaźni.
Drewno opałowe staje się popiołem i nie staje się z powrotem drewnem opałowym. A jednak nie zakładaj, że popiół jest przyszłością, a drewno opałowe przeszłością. Powinieneś zrozumieć, że drewno opałowe przebywa w fenomenalnym wyrazie drewna opałowego, który w pełni obejmuje przeszłość i przyszłość, i jest niezależny od przeszłości i przyszłości. Popiół przebywa w fenomenalnym wyrazie popiołu, który w pełni obejmuje przyszłość i przeszłość. Tak jak drewno opałowe, gdy stało się popiołem, nie staje się ponownie drewnem opałowym, tak po śmierci nie powracasz do narodzin”.
(Zauważ, że Dōgen i buddyści nie odrzucają odrodzenia, ale nie postulują niezmiennej duszy podlegającej odrodzeniu; zob. Rebirth Without Soul https://www.awakeningtoreality.com/2018/12/reincarnation-without-soul.html )
.....
Soh:
gdy ktoś urzeczywistnia, że świadomość i przejawienie nie pozostają w relacji między wewnętrznie istniejącą substancją a jej wyglądem... lecz raczej są jak woda i mokrość ( https://www.awakeningtoreality.com/2018/06/wetness-and-water.html ), albo jak „błyskawica” i „błysk” ( https://www.awakeningtoreality.com/2013/01/marshland-flowers_17.html ) — nigdy nie było błyskawicy poza błyskiem ani jako sprawcy błysku; nie potrzeba żadnego sprawcy ani rzeczownika, by zapoczątkować czasowniki... są to tylko słowa dla tego samego wydarzenia... wtedy wchodzi się we wgląd anatta.
ci, którzy mają pogląd esencji, myślą, że jedna rzecz zmienia się w inną, jakby uniwersalna świadomość przekształcała się w to i tamto i się zmieniała... wgląd anatta przenika pogląd inherentny i widzi wyłącznie zależnie powstające dharmy; każda chwilowa instancja jest rozłączna albo odłączona, chociaż współzależna ze wszystkimi innymi dharmami. Nie jest tak, że coś przekształca się w coś innego.
......
Soh Wei Yu: Anurag Jain
Soh Wei Yu
Świadek zapada się po tym, jak gestalt powstawania zostaje przejrzany w Direct Path. Obiekty, jak już wspomniałeś, powinny były wcześniej zostać gruntownie zdekonstruowane. Gdy obiekty i powstawania są zdekonstruowane, nie ma niczego, czego Świadkiem można by być, i dlatego on się zapada.
1
· 1m
John Tan: Nieprawda. Obiekt i powstawanie mogą także zapaść się przez wchłonięcie w wszechobejmującą świadomość.
Soh Wei Yu: tak, ale to jest jak niedualne
Soh Wei Yu: znaczy po zapadnięciu się Świadka i powstawania może być niedualne
Soh Wei Yu: ale nadal jeden umysł
Soh Wei Yu: prawda?
Soh Wei Yu: ale potem Atmananda też powiedział na końcu, że nawet pojęcie świadomości się rozpuszcza
Soh Wei Yu: myślę, że to jest jak przejście z jednego umysłu w brak umysłu, ale nie jestem pewien, czy mówi o anatta
John Tan: Tak.
Soh Wei Yu: Anurag Jain
Soh Wei Yu
gdzie jest pojęcie „wszechobejmującej świadomości”. Brzmi to tak, jakby świadomość była urzeczowiona jako pojemnik.
· 5m
Anurag Jain
Soh Wei Yu
także gdy mówisz, że Świadomość się rozpuszcza, najpierw musisz odpowiedzieć, jak w ogóle kiedykolwiek istniała? 🙂
Soh Wei Yu: Rozumiem.
John Tan: W wchłonięciu nie ma relacji pojemnik–zawartość; jest tylko Świadomość.
Soh Wei Yu: Anurag Jain
Więc Soh Wei Yu
jak Świadomość „pozostaje”? Gdzie i jak?
· 1m
John Tan: W każdym razie to nie jest dla niepotrzebnych debat; jeśli on naprawdę rozumie, to po prostu zostaw to tak.
.....
„Tak. Podmiot i przedmiot mogą oba zapaść się w czyste widzenie, lecz dopiero gdy to czyste widzenie także zostaje porzucone/wyczerpane, naturalna spontaniczność i bezwysiłkowość mogą zacząć funkcjonować cudownie. Dlatego musi to być gruntowne, i stąd cały ten «nacisk». Ale myślę, że on to chwyta, więc nie musisz ciągle zrzędzić 🤣”. – John Tan
Mipham Rinpoche napisał, fragmenty z Madhyamaka, Cittamātra, and the true intent of Maitreya and Asaṅga self. Buddhism https://www.awakeningtoreality.com/2020/09/madhyamaka-cittamatra-and-true-intent.html:
... Dlaczego zatem mistrzowie Mādhyamiki obalają system poglądów Cittamātry? Ponieważ samozwańczy zwolennicy założeń Cittamātry, mówiąc o samym-umyśle, twierdzą, że nie ma zewnętrznych przedmiotów, lecz umysł istnieje substancjalnie — jak lina, która jest pozbawiona wężowości, ale nie jest pozbawiona linowości. Nie zrozumiawszy, że takie stwierdzenia są wygłaszane z konwencjonalnego punktu widzenia, wierzą, że niedualna świadomość istnieje prawdziwie na poziomie ostatecznym. To właśnie tę doktrynę Mādhyamikowie odrzucają. Mówią jednak: nie odrzucamy sposobu myślenia Āryi Asaṅgi, który poprawnie urzeczywistnił ścieżkę samego-umysłu nauczaną przez Buddę...
... Tak więc, jeśli ta tak zwana „samo-oświetlająca niedualna świadomość”, postulowana przez Cittamātrinów, jest rozumiana jako świadomość będąca ostatecznością wszystkich dualistycznych świadomości, i jedynie jej podmiot i przedmiot są niewyrażalne, oraz jeśli taka świadomość jest rozumiana jako prawdziwie istniejąca i niepusta wewnętrznie, to jest czymś, co należy odrzucić. Jeśli natomiast ta świadomość jest rozumiana jako od samego początku nienarodzona (tj. pusta), bezpośrednio doświadczana przez refleksywną świadomość i jako samo-oświetlająca gnoza bez podmiotu ani przedmiotu, to jest czymś, co należy ustanowić. Zarówno Madhyamaka, jak i Mantrayāna muszą to przyjąć...
......
Poznający postrzega poznawalne;
Bez poznawalnego nie ma poznania;
Dlatego dlaczego nie przyznajesz,
Że nie istnieje ani przedmiot, ani podmiot [w ogóle]?
Umysł jest jedynie nazwą;
Poza swoją nazwą nie istnieje jako nic;
Dlatego postrzegaj świadomość jako samą nazwę;
Nazwa także nie ma wewnętrznej natury.
Ani wewnątrz, ani podobnie na zewnątrz,
Ani gdzieś pomiędzy nimi,
Zwycięzcy nigdy nie odnaleźli umysłu;
Dlatego umysł ma naturę złudzenia.
Rozróżnienia kolorów i kształtów,
Albo przedmiotu i podmiotu,
Mężczyzny, kobiety i nijakiego —
Umysł nie ma takich ustalonych form.
Krótko mówiąc, Buddowie nigdy nie widzieli
Ani nigdy nie zobaczą [takiego umysłu];
Jak więc mogliby widzieć go jako wewnętrzną naturę —
To, co jest pozbawione wewnętrznej natury?
„Byt” jest konceptualizacją;
Brak konceptualizacji jest pustką;
Tam, gdzie występuje konceptualizacja,
Jak może być pustka?
Umysłu w kategoriach postrzeganego i postrzegającego
Tathāgatowie nigdy nie widzieli;
Tam, gdzie jest postrzegane i postrzegający,
Nie ma oświecenia.
Pozbawione cech i powstawania,
Pozbawione substancjalnej rzeczywistości i przekraczające mowę,
Przestrzeń, umysł przebudzenia i oświecenie
Posiadają cechy niedualności.
– Nāgārjuna
....
Ponadto ostatnio zauważyłem, że wiele osób na Reddicie, pod wpływem nauczania Thanissaro Bhikkhu, iż anatta jest po prostu strategią odutożsamienia, zamiast nauczania o znaczeniu urzeczywistnienia anatta jako wglądu w pieczęć dharmy https://www.awakeningtoreality.com/2021/07/anatta-is-dharma-seal-or-truth-that-is.html, myśli, że anatta jest jedynie „nie-ja”, w przeciwieństwie do braku-ja i pustki jaźni. Takie rozumienie jest błędne i mylące. Pisałem o tym 11 lat temu w moim artykule Anatta: Not-Self or No-Self? https://www.awakeningtoreality.com/2011/10/anatta-not-self-or-no-self_1.html, z wieloma cytatami z pism na poparcie moich stwierdzeń.
Link źródłowy: Oryginalne źródło dyskusji na Facebooku
-------------- Aktualizacja: 15/9/2009
Budda o „Źródle”
Thanissaro Bhikkhu powiedział w komentarzu do tej sutty, Mulapariyaya Sutta: The Root Sequence - https://www.dhammatalks.org/suttas/MN/MN1.html:
Chociaż dziś rzadko myślimy w tych samych kategoriach co filozofowie Sāṃkhyi, od dawna istniała — i nadal istnieje — powszechna skłonność do tworzenia „buddyjskiej” metafizyki, w której doświadczenie pustki, Nieuwarunkowanego, Ciała Dharmy, natury Buddy, rigpy itd. ma rzekomo funkcjonować jako podstawa bytu, z której wyłania się „Wszystko” — całość naszego zmysłowego i mentalnego doświadczenia — i do której powracamy, gdy medytujemy. Niektórzy sądzą, że te teorie są wynalazkiem uczonych bez żadnego bezpośredniego doświadczenia medytacyjnego, lecz w rzeczywistości najczęściej powstawały one wśród medytujących, którzy etykietują — albo, słowami tej mowy, „postrzegają” — pewne szczególne doświadczenie medytacyjne jako ostateczny cel, subtelnie się z nim utożsamiają (jak wtedy, gdy mówi się nam, że „jesteśmy poznawaniem”), a następnie traktują ten poziom doświadczenia jako podstawę bytu, z której wychodzi całe inne doświadczenie.
Każda nauka idąca tym tropem podlegałaby tej samej krytyce, którą Budda skierował wobec mnichów, którzy jako pierwsi usłyszeli tę mowę.
Rob Burbea powiedział o tej sutcie w Realizing the Nature of Mind:
-------------- Aktualizacja: 21/7/2008
Czy Świadomość jest Jaźnią albo Centrum?
Pierwszy etap doświadczania świadomości twarzą w twarz jest jak punkt na sferze, który nazwałeś centrum. Oznaczyłeś go.
Później uświadomiłeś sobie, że gdy oznaczasz inne punkty na powierzchni sfery, mają one te same cechy. To jest początkowe doświadczenie niedualności. (Ale z powodu naszego dualistycznego rozpędu nadal nie ma jasności, nawet jeśli pojawia się doświadczenie niedualności.)
Ken Wilber: Gdy spoczywasz w tym stanie (Świadka) i „odczuwasz” tego Świadka jako wielką rozległość, a potem patrzysz na, powiedzmy, górę, możesz zacząć zauważać, że odczucie Świadka i odczucie góry są tym samym odczuciem. Kiedy „czujesz” swoją czystą Jaźń i „czujesz” górę, jest to absolutnie to samo odczucie.
Gdy prosi się cię, abyś znalazł inny punkt na powierzchni sfery, nie będziesz pewien, ale nadal jesteś bardzo ostrożny.
Gdy wgląd braku-ja zostaje ustabilizowany, po prostu swobodnie wskazujesz dowolny punkt na powierzchni sfery — wszystkie punkty są centrum, dlatego nie ma „tego” centrum. „To” centrum nie istnieje: wszystkie punkty są centrum.
Kiedy mówisz „centrum”, oznaczasz pewien punkt i twierdzisz, że jest on jedynym punktem mającym cechę „centrum”. Sama intensywność czystej bycia-jakości jest przejawieniem. Nie ma potrzeby dzielić na wewnętrzne i zewnętrzne, ponieważ przyjdzie także punkt, w którym wysoka intensywność jasności będzie doświadczana w odniesieniu do wszystkich doznań. Nie pozwól więc, aby „intensywność” wytworzyła warstwowanie wewnętrznego i zewnętrznego.
Teraz, gdy nie wiemy, czym jest sfera, nie wiemy, że wszystkie punkty są takie same. Dlatego gdy ktoś po raz pierwszy doświadcza niedualności, przy nadal działających skłonnościach, nie możemy w pełni doświadczyć rozpuszczenia umysł/ciało, a doświadczenie nie jest jasne. Mimo to nadal jesteśmy ostrożni wobec naszego doświadczenia i próbujemy być niedualni.
Ale gdy urzeczywistnienie jest jasne i głęboko zapadło w naszą najgłębszą świadomość, jest naprawdę bezwysiłkowe. Nie dlatego, że jest rutyną, lecz dlatego, że nic nie trzeba robić — wystarczy pozwolić rozległości świadomości być naturalnie.
Aktualizacja: 15/5/2008
Rozwinięcie o pustce
Jak czerwony kwiat, tak żywy, jasny i stojący wprost przed obserwatorem: „czerwoność” tylko wydaje się „należeć” do kwiatu, lecz w rzeczywistości tak nie jest. Widzenie czerwieni nie powstaje u wszystkich gatunków zwierząt (psy nie postrzegają kolorów), ani też „czerwoność” nie jest atrybutem umysłu. Gdyby dano nam „kwantowy wzrok”, aby spojrzeć w strukturę atomową, podobnie nigdzie nie znaleziono by żadnego atrybutu „czerwoności”, lecz niemal całkowitą przestrzeń/pustkę bez dostrzegalnych kształtów i form. Cokolwiek się jawi, powstaje zależnie, a więc jest puste z jakiegokolwiek wrodzonego istnienia lub stałych atrybutów, kształtów, form albo „czerwoności” — jedynie świetliste, a jednak puste; same przejawienia bez wrodzonego/obiektywnego istnienia. Co daje początek różnicom kolorów i doświadczeń w każdym z nas? Zależne powstawanie... a więc pustka wrodzonego istnienia. Taka jest natura wszystkich zjawisk.
Jak zobaczyłeś, nie ma „Kwiatowości” widzianej przez psa, owada, przez nas albo przez istoty z innych sfer (które naprawdę mogą mieć zupełnie inny tryb percepcji). „Kwiatowość” jest złudzeniem, które nie trwa nawet przez chwilę, jedynie złożeniem przyczyn i warunków. Analogicznie do przykładu „kwiatowości” nie ma również „jaźniowości” służącej jako tło, które świadkuje — nieskalana świadomość nie jest świadkującym tłem. Raczej cała pełnia chwili przejawienia jest naszą nieskalaną świadomością; przejrzyście jasna, a jednak pusta z wrodzonego istnienia. To jest sposób „widzenia” jednego jako wielu; obserwator i obserwowane są jednym i tym samym. To jest także znaczenie bezforemności i bezatrybutowości naszej natury.
Ponieważ karmiczna skłonność postrzegania dualności podmiot/przedmiot jest tak silna, nieskalana świadomość szybko zostaje przypisana do „Ja”, Atmana, ostatecznego Podmiotu, Świadka, tła, tego, co wieczne, bezforemne, bez zapachu, bez koloru, bez myśli i pozbawione wszelkich atrybutów, a my nieświadomie uprzedmiotawiamy te atrybuty w „byt” i czynimy z niego wieczne tło albo pustą próżnię. To „dualizuje” formę względem bezforemności i próbuje oddzielić się od samego siebie. To nie jest „ja”; „ja” jestem niezmienną i doskonałą ciszą za przemijającymi przejawieniami. Gdy to zostaje zrobione, uniemożliwia nam doświadczanie koloru, tekstury, tkaniny i przejawiającej się natury świadomości. Nagle myśli zostają zgrupowane w inną kategorię i wyparte jako nie-nasze. Dlatego „bezosobowość” jawi się jako chłodna i pozbawiona życia. Ale nie tak jest u niedualnego praktykującego w buddyzmie. Dla niego/niej „bezforemność i bezatrybutowość” jest żywo ożywiona, pełna kolorów i dźwięków. „Bezforemność” nie jest rozumiana oddzielnie od „Form” — „forma bezforemności”, tekstura i tkanina świadomości. Są jednym i tym samym.
W rzeczywistym przypadku myśli myślą, a dźwięk słyszy. Obserwator zawsze był obserwowanym. Nie potrzeba żadnego obserwatora; sam proces wie i toczy się, jak Czcigodny Buddhaghosa pisze w Visuddhi Magga.
W nagiej świadomości nie ma rozszczepiania atrybutów ani uprzedmiotawiania tych atrybutów w różne grupy tego samego doświadczenia. Dlatego myśli i percepcje zmysłowe nie są wypierane ani odrzucane, a natura nietrwałości zostaje przyjęta całym sercem w doświadczeniu braku-ja. „Nietrwałość” nigdy nie jest tym, czym wydaje się być, nigdy tym, co jest rozumiane w konceptualnych myślach. „Nietrwałość” nie jest tym, za co konceptualizował ją umysł. W niedualnym doświadczeniu prawdziwa twarz natury nietrwałości jest doświadczana jako wydarzenie bez ruchu, zmiana bez odchodzenia dokądkolwiek. To jest „to, co jest” nietrwałości. Po prostu tak jest.
Mistrz zen Dōgen i mistrz zen Hui-Neng powiedzieli: „Nietrwałość jest naturą Buddy”.
Dla dalszej lektury o pustce zobacz
The Link Between Non-Duality and Emptiness oraz The non-solidity of existence
------------------
Mistrz zen Dōgen nie przyjmuje niezmiennego Brahmana. Jako nauczyciel buddyjski odrzuca niezmiennego ātman-brahmana:
Jak mój mentor Thusness/John Tan powiedział w 2007 roku o mistrzu zen Dōgenie: „Dōgen jest wielkim mistrzem zen, który głęboko przeniknął do bardzo głębokiego poziomu anatmana”, „Poczytaj o Dōgenie... on naprawdę jest wielkim mistrzem zen... ...[Dōgen jest] jednym z bardzo nielicznych mistrzów zen, którzy naprawdę wiedzą”, „Ilekroć czytamy najbardziej podstawowe nauki Buddy, są one najgłębsze. Nigdy nie mów, że je rozumiemy. Zwłaszcza gdy chodzi o zależne powstawanie, które jest najgłębszą prawdą w buddyzmie*. Nigdy nie mów, że je rozumiemy albo że go doświadczyliśmy. Nawet po kilku latach doświadczenia niedualności nie potrafimy go zrozumieć. Wielkim mistrzem zen, który zbliżył się do tego najbardziej, jest Dōgen — ten, który widzi czasowość jako naturę Buddy, który widzi to, co przemijające, jako żywą prawdę dharmy i pełne przejawienie natury Buddy”.
„Gdy płyniesz łodzią i patrzysz na brzeg, możesz zakładać, że to brzeg się porusza. Ale gdy uważnie trzymasz oczy na łodzi, możesz zobaczyć, że porusza się łódź. Podobnie, jeśli badasz wiele rzeczy pomieszanym umysłem, możesz sądzić, że twój umysł i natura są trwałe. Ale gdy praktykujesz intymnie i powracasz do miejsca, w którym jesteś, stanie się jasne, że nie ma niczego, co miałoby niezmienną jaźń”.
• Dōgen
„Umysł jako góry, rzeki i ziemia nie jest niczym innym niż górami, rzekami i ziemią. Nie ma dodatkowych fal ani piany, wiatru ani dymu. Umysł jako słońce, księżyc i gwiazdy nie jest niczym innym niż słońcem, księżycem i gwiazdami”.
• Dōgen
„Natura Buddy. Dla Dōgena natura Buddy, czyli busshō (佛性), jest całą rzeczywistością, «wszystkimi rzeczami» (悉有).[41] W Shōbōgenzō Dōgen pisze, że «całe-bycie jest naturą Buddy» i że nawet przedmioty nieożywione (skały, piasek, woda) są wyrazem natury Buddy. Odrzucał każdy pogląd, który widział naturę Buddy jako trwałą, substancjalną wewnętrzną jaźń albo podstawę. Dōgen opisuje naturę Buddy jako «rozległą pustkę», «świat stawania się» i pisze, że «nietrwałość sama w sobie jest naturą Buddy».[42] Według Dōgena: Dlatego sama nietrwałość traw i drzew, zarośli i lasów jest naturą Buddy. Sama nietrwałość ludzi i rzeczy, ciała i umysłu, jest naturą Buddy. Natura i krainy, góry i rzeki są nietrwałe, ponieważ są naturą Buddy. Najwyższe i doskonałe oświecenie, ponieważ jest nietrwałe, jest naturą Buddy.[43] Takashi James Kodera pisze, że głównym źródłem Dōgenowskiego rozumienia natury Buddy jest fragment z sutry Nirvāṇa, który był szeroko rozumiany jako stwierdzający, że wszystkie istoty czujące posiadają naturę Buddy.[41] Jednak Dōgen interpretował ten fragment inaczej, oddając go następująco: Wszystkie są (一 切) istotami czującymi, (衆生) wszystkie rzeczy są (悉有) naturą Buddy (佛性); Tathāgata (如来) trwa stale (常住), jest nieistniejący (無), a jednak istniejący (有), i jest zmianą (變易).[41] Kodera wyjaśnia, że «podczas gdy w konwencjonalnym odczytaniu natura Buddy jest rozumiana jako trwała esencja wrodzona wszystkim istotom czującym, Dōgen utrzymuje, że wszystkie rzeczy są naturą Buddy. W pierwszym odczytaniu natura Buddy jest niezmiennym potencjałem, lecz w drugim jest wiecznie powstającą i przemijającą aktualnością wszystkich rzeczy w świecie».[41] Tak więc dla Dōgena natura Buddy obejmuje wszystko, całokształt «wszystkich rzeczy», w tym przedmioty nieożywione, takie jak trawa, drzewa i ziemia (które dla Dōgena także są «umysłem»).[41] - https://en.wikipedia.org/wiki/Dōgen#Buddha-nature ”
John Tan napisał wiele lat temu:
„Ty i Andre mówicie o filozoficznych pojęciach trwałości i nietrwałości. Dōgen nie mówi o tym. To, co Dōgen miał na myśli mówiąc «nietrwałość jest naturą Buddy», polega na tym, abyśmy uwierzytelnili naturę Buddy bezpośrednio w samych przemijających zjawiskach — górach, drzewach, słońcu, uderzeniach kroków w bęben, a nie w jakiejś super-świadomości w krainie czarów”.
http://books.google.com.sg/books?id=H6A674nlkVEC&pg=PA21&lpg=PA21
Z Bendowa, mistrza zen Dōgena
Pytanie dziesiąte:
Niektórzy powiedzieli: Nie zajmuj się narodzinami-i-śmiercią. Istnieje sposób, aby szybko uwolnić się od narodzin-i-śmierci. Polega on na uchwyceniu zasady wiecznej niezmienności „natury-umysłu”. Sens tego jest taki: chociaż ciało, raz narodzone, nieuchronnie zmierza ku śmierci, natura-umysłu nigdy nie ginie. Gdy tylko możesz urzeczywistnić, że natura-umysłu, która nie transmigruje w narodzinach-i-śmierci, istnieje w twoim własnym ciele, czynisz ją swoją podstawową naturą. Dlatego ciało, będąc tylko tymczasową formą, umiera tutaj i odradza się tam bez końca, lecz umysł jest niezmienny, niezmienny przez przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Wiedzieć to — to być wolnym od narodzin-i-śmierci. Urzeczywistniając tę prawdę, kładziesz ostateczny kres cyklowi transmigracji, w którym się obracałeś. Gdy twoje ciało umiera, wchodzisz w ocean pierwotnej natury. Gdy powracasz do swego źródła w tym oceanie, zostajesz obdarzony cudowną cnotą Buddów-patriarchów. Ale nawet jeśli jesteś w stanie uchwycić to w obecnym życiu, ponieważ twoja obecna fizyczna egzystencja ucieleśnia błędną karmę z poprzednich żywotów, nie jesteś taki sam jak mędrcy.
„Ci, którzy nie potrafią uchwycić tej prawdy, są skazani na wieczne obracanie się w cyklu narodzin-i-śmierci. Tym, co konieczne, jest więc po prostu bezzwłoczne poznanie znaczenia niezmienności natury-umysłu. Czego możesz oczekiwać, że zyskasz, marnując całe swoje życie na bezcelowe siedzenie?”
Co sądzisz o tym stwierdzeniu? Czy zasadniczo jest ono zgodne z Drogą Buddów i patriarchów?
Odpowiedź 10:
Właśnie wyłożyłeś pogląd herezji Senika. Z pewnością nie jest to Buddha Dharma.
Według tej herezji w ciele istnieje duchowa inteligencja. Gdy pojawiają się okoliczności, ta inteligencja łatwo rozróżnia upodobania i niechęci oraz za i przeciw, odczuwa ból i rozdrażnienie, doświadcza cierpienia i przyjemności — wszystko to dzieje się za sprawą tej duchowej inteligencji. Ale gdy ciało ginie, ta duchowa inteligencja oddziela się od ciała i odradza się w innym miejscu. Chociaż wydaje się ginąć tutaj, ma życie gdzie indziej, i dlatego jest niezmienna oraz niezniszczalna. Taki jest punkt widzenia herezji Senika.
Ale uczyć się tego poglądu i próbować przedstawiać go jako Buddha Dharmę jest głupsze niż ściskanie kawałka rozbitej dachówki w przekonaniu, że jest złotym klejnotem. Nic nie może się równać z takim głupim, godnym ubolewania złudzeniem. Hui-chung z dynastii T’ang stanowczo przed nim ostrzegał. Czy nie jest bezsensowne brać ten fałszywy pogląd — że umysł trwa, a forma ginie — i utożsamiać go z cudowną Dharmą Buddów; myśleć, że będąc w ten sposób właśnie tworzy się podstawową przyczynę narodzin-i-śmierci, a zarazem że jest się wolnym od narodzin-i-śmierci? Jakże godne ubolewania! Wiedz po prostu, że jest to fałszywy, niebuddyjski pogląd, i nie nadstawiaj mu ucha.
Zmuszony naturą sprawy, a jeszcze bardziej poczuciem współczucia, staram się uwolnić cię od tego fałszywego poglądu. Musisz wiedzieć, że Buddha Dharma naucza jako rzecz oczywistą, iż ciało i umysł są jednym i tym samym, że esencja i forma nie są dwiema. Jest to rozumiane zarówno w Indiach, jak i w Chinach, więc nie może być co do tego wątpliwości. Czy muszę dodawać, że buddyjska doktryna niezmienności naucza, iż wszystkie rzeczy są niezmienne, bez żadnego rozróżnienia między ciałem i umysłem. Buddyjska nauka o zmienności stwierdza, że wszystkie rzeczy są zmienne, bez żadnego rozróżnienia między esencją i formą. Wobec tego jak ktokolwiek mógłby twierdzić, że ciało ginie, a umysł trwa? Byłoby to sprzeczne z prawdziwą Dharmą.
Poza tym musisz także w pełni urzeczywistnić, że narodziny-i-śmierć same w sobie są nirvāṇą. Buddyzm nigdy nie mówi o nirvāṇie oddzielonej od narodzin-i-śmierci. Rzeczywiście, gdy ktoś myśli, że umysł, oddzielony od ciała, jest niezmienny, nie tylko bierze go błędnie za mądrość Buddy, która jest wolna od narodzin-i-śmierci, lecz sam umysł dokonujący takiego rozróżnienia nie jest niezmienny — w rzeczywistości nawet wtedy obraca się w narodzinach-i-śmierci. Sytuacja beznadziejna, czyż nie?
Powinieneś głęboko to rozważyć: skoro Buddha Dharma zawsze utrzymywała jedność ciała i umysłu, dlaczego, jeśli ciało rodzi się i ginie, sam umysł, oddzielony od ciała, miałby się nie rodzić i nie umierać tak samo? Jeśli w jednym czasie ciało i umysł byłyby jednym, a w innym czasie nie jednym, nauczanie Buddy byłoby puste i nieprawdziwe. Co więcej, myśląc, że narodziny-i-śmierć są czymś, od czego powinniśmy się odwrócić, popełniasz błąd odrzucenia samej Buddha Dharmy. Musisz strzec się takiego myślenia.
Zrozum, że to, co buddyści nazywają buddyjską doktryną natury-umysłu — wielkim i powszechnym aspektem obejmującym wszystkie zjawiska — obejmuje cały wszechświat, nie rozróżniając między esencją i formą ani nie zajmując się narodzinami czy śmiercią. Nie ma niczego — włącznie z oświeceniem i nirvāṇą — co nie byłoby naturą-umysłu. Wszystkie dharmy, „miriady form gęste i bliskie” wszechświata, są jednakowo tym jednym Umysłem. Wszystkie są zawarte bez wyjątku. Wszystkie te dharmy, które służą jako „bramy” albo wejścia na Drogę, są tym samym co jeden Umysł. Gdy buddysta naucza, że między tymi bramami dharmy nie ma rozbieżności, wskazuje to, że rozumie naturę-umysłu.
W tej jednej Dharmie [jednym Umyśle] jak mogłoby istnieć jakiekolwiek rozróżnienie między ciałem i umysłem, jakikolwiek rozdział narodzin-i-śmierci oraz nirvāṇy? Wszyscy jesteśmy od początku dziećmi Buddy; nie powinniśmy słuchać szaleńców, którzy wygadują niebuddyjskie poglądy.
------------------
2022: Kolejne rozwinięcie na temat współzależnego powstawania i pustki —
Gdzie jest kwiat?
Yin Ling · Oryginalny post na Facebooku
Dziś rano kontemplowałam współzależne powstawanie i pustkę, nawiązując do wczorajszej rozmowy z przyjacielem… moje dociekanie brzmi tak —
**
Kiedy widzisz kwiat, zapytaj: czy kwiat jest w moim umyśle? Czy kwiat jest tam, na zewnątrz, oddzielnie od mojego umysłu? Czy kwiat jest pomiędzy umysłem a tym, co na zewnątrz? gdzie? gdzie jest kwiat? 🤨
Kiedy słyszysz dźwięk, zapytaj: czy dźwięk jest w moim uchu? w moim umyśle? w moim mózgu? w radiu? w powietrzu? oddzielony od mojego umysłu? czy unosi się niezależnie? GDZIE? 🤨
Kiedy dotykasz stołu, zapytaj: czy ten dotyk jest w moim palcu? w stole? w przestrzeni pomiędzy? w moim mózgu? w moim umyśle? oddzielony od umysłu? GDZIE? 🤨
Szukaj dalej. Zobacz, usłysz, poczuj. Umysł musi spojrzeć, aby zostać zaspokojony. Jeśli tego nie zrobi, pozostaje w niewiedzy.
*
Wtedy zobaczysz: nigdy nie było żadnej JAŹNI; „jaźń” w buddyzmie oznacza rzecz niezależną — pojedynczą, niezależną, jedną, substancjalną RZECZ siedzącą na zewnątrz albo wewnątrz, albo gdziekolwiek w tym „świecie”.
Aby pojawił się dźwięk, ucho, radio, powietrze, fale, umysł, wiedzenie itd., itd., itd. muszą zejść się razem — i jest dźwięk. Brak jednego z nich i nie ma dźwięku.
— to jest współzależne powstawanie.
Ale gdzie on wtedy jest? czym naprawdę jest to, co słyszysz — tak żywe jak orkiestra! ale gdzie?! 🤨
— To jest pustka.
To wszystko jest po prostu iluzoryczne. Obecne, a jednak nie do znalezienia. Jawi się, a jednak puste.
To jest natura rzeczywistości.
Nigdy nie musiałeś się bać. Tylko błędnie uważałeś, że to wszystko jest rzeczywiste.
Zobacz także: My Favourite Sutra, Non-Arising and Dependent Origination of Sound
--
Noumen i zjawisko
Mistrz zen Sheng Yen:
Kiedy jesteś na drugim etapie, choć czujesz, że „ja” nie istnieje, podstawowa substancja wszechświata, czyli Najwyższa Prawda, nadal istnieje. Chociaż rozpoznajesz, że wszystkie różne zjawiska są przedłużeniem tej podstawowej substancji albo Najwyższej Prawdy, nadal istnieje przeciwstawienie podstawowej substancji i zewnętrznych zjawisk.
.
.
.
Ten, kto wszedł w chan (zen), nie widzi podstawowej substancji i zjawisk jako dwóch rzeczy stojących wobec siebie w opozycji. Nie można ich nawet zilustrować jako grzbietu i dłoni tej samej ręki. Dzieje się tak dlatego, że same zjawiska są podstawową substancją, a poza zjawiskami nie można znaleźć żadnej podstawowej substancji. Rzeczywistość podstawowej substancji istnieje właśnie w nierzeczywistości zjawisk, które nieustannie się zmieniają i nie mają stałej formy. To jest Prawda.
------------------Aktualizacja: 2/9/2008
Fragment ze sgForums autorstwa Thusness/Passerby:
Zanim pójdziemy dalej, dlaczego sądzisz, że te doświadczenia zostają zniekształcone?
(Wskazówka: Pogląd, który obecnie mamy, jest dualistyczny. Widzimy rzeczy w kategoriach podziału na podmiot/przedmiot.)
------------------
Istnieją różne rodzaje medytacyjnej błogości/radości/zachwytu.
Podobnie jak w medytacji samatha, każdy stan jhāny reprezentuje etap błogości związany z określonym poziomem koncentracji; błogość doświadczana dzięki wglądowi w naszą naturę jest inna.
Szczęście i przyjemność doświadczane przez dualistyczny umysł różnią się od tych, których doświadcza praktykujący. „I AMness” jest wyższą formą szczęścia w porównaniu z dualistycznym umysłem, który nieustannie paple. Jest to poziom błogości związany ze stanem „transcendencji” — stanem błogości wynikającym z doświadczenia „bezforemności, bezwonności, bezbarwności, bezatrybutowości i bezmyślności”.
Aktualizacja 2021 z większą liczbą cytatów:
Thusness, 2009:
„...chwila bezpośredniego i intuicyjnego rozświetlenia, w której zrozumiałeś coś niezaprzeczalnego i niewzruszonego — przekonanie tak potężne, że nikt, nawet Budda, nie może cię zachwiać w tym urzeczywistnieniu, ponieważ praktykujący tak jasno widzi jego prawdę. Jest to bezpośredni i niewzruszony wgląd w «Ciebie». To jest urzeczywistnienie, które praktykujący musi mieć, aby urzeczywistnić zen satori. Jasno zrozumiesz, dlaczego tak trudno jest tym praktykującym porzucić tę «I AMness» i przyjąć doktrynę anatta. W rzeczywistości nie ma porzucania tego «Świadka»; jest raczej pogłębianie wglądu tak, by objął niedualność, bezpodstawność i współzależność naszej świetlistej natury. Jak powiedział Rob: «zachowaj doświadczenie, lecz udoskonal poglądy».”
– Realization and Experience and Non-Dual Experience from Different Perspectives https://www.awakeningtoreality.com/2009/09/realization-and-experience-and-non-dual.html
John Tan: Jakie jest najważniejsze doświadczenie w I AM? Co musi wydarzyć się w I AM? Nie ma nawet AM, jest tylko I... całkowity bezruch, tylko I, zgadza się?
Soh Wei Yu: Urzeczywistnienie, pewność bycia... tak, tylko bezruch i niewątpiące poczucie I/Istnienia.
John Tan: A czym jest ten całkowity bezruch, tylko I?
Soh Wei Yu: Po prostu I, sama obecność.
John Tan: Ten bezruch wchłania, wyklucza i zawiera wszystko w samym I. Jak nazywa się to doświadczenie? To doświadczenie jest niedualne. I w tym doświadczeniu w istocie nie ma ani zewnętrznego, ani wewnętrznego; nie ma też obserwatora ani obserwowanego. Jest tylko całkowity bezruch jako I.
Soh Wei Yu: Rozumiem. Tak, nawet I AM jest niedualne.
John Tan: To jest twoja pierwsza faza niedualnego doświadczenia. Mówimy, że jest to doświadczenie czystej myśli w bezruchu. Sfera myśli. Ale w tamtym momencie tego nie wiemy... traktowaliśmy to jako ostateczną rzeczywistość.
Soh Wei Yu: Tak… Wtedy wydawało mi się dziwne, kiedy mówiłeś, że jest to niekonceptualna myśl.
John Tan: Tak.
– Fragment z Differentiating I AM, One Mind, No Mind and Anatta https://www.awakeningtoreality.com/2018/10/differentiating-i-am-one-mind-no-mind.html
„Poczucie «Jaźni» musi rozpuścić się we wszystkich punktach wejścia i wyjścia. W pierwszym etapie rozpuszczania rozpuszczenie «Jaźni» odnosi się tylko do sfery myśli. Wejście jest na poziomie umysłu. Doświadczeniem jest «AMness». Mając takie doświadczenie, praktykujący może zostać przytłoczony transcendentalnym doświadczeniem, przywiązać się do niego i błędnie uznać je za najczystszy etap świadomości, nie uświadamiając sobie, że jest to tylko stan «bez-ja» odnoszący się do sfery myśli.”
– John Tan, ponad dekadę temu
Aktualizacja 17 lipca 2021 z większą liczbą cytatów:
Absolut jako oddzielony od przemijalności jest tym, co wskazałem jako „Tło” w moich dwóch postach do theprisonergreco.
84. RE: Is there an absolute reality? [Skarda 4 of 4]
27 marca 2009Cześć theprisonergreco,
Po pierwsze: czym dokładnie jest „tło”? W rzeczywistości ono nie istnieje. Jest jedynie obrazem „niedualnego” doświadczenia, które już minęło. Dualistyczny umysł wytwarza „tło” z powodu ubóstwa swego dualistycznego i inherentnego mechanizmu myślenia. „Nie potrafi” rozumieć ani funkcjonować bez czegoś, czego mógłby się uchwycić. To doświadczenie „I” jest pełnym, niedualnym doświadczeniem pierwszego planu.
Kiedy podmiot-tło zostaje zrozumiany jako iluzja, wszystkie przemijające zjawiska odsłaniają się jako Obecność. To jest jak naturalnie „vipassaniczne” przez cały czas. Od syczącego dźwięku komputera, przez wibrację jadącego pociągu MRT, po odczucie, gdy stopy dotykają ziemi — wszystkie te doświadczenia są krystalicznie jasne, nie mniej „I AM” niż „I AM”. Obecność nadal jest w pełni obecna, niczemu się nie zaprzecza. :-) Tak więc „I AM” jest po prostu jak każde inne doświadczenie, gdy znika rozszczepienie podmiot-przedmiot. Nie różni się od powstającego dźwięku. Staje się statycznym tłem tylko jako późniejsza myśl, gdy działają nasze dualistyczne i inherentne skłonności.
Pierwszy etap „I-ness”, doświadczania świadomości twarzą w twarz, jest jak punkt na sferze, który nazwałeś centrum. Zaznaczyłeś go.
Później uświadamiasz sobie, że kiedy zaznaczasz inne punkty na powierzchni sfery, mają one te same cechy. To jest początkowe doświadczenie niedualności. Gdy wgląd w bez-ja zostaje ustabilizowany, możesz swobodnie wskazać dowolny punkt na powierzchni sfery — wszystkie punkty są centrum, dlatego nie ma „tego” centrum. „To” centrum nie istnieje: wszystkie punkty są centrum.
Potem praktyka przechodzi od „koncentracyjnej” do „bez wysiłku”. To znaczy, po tym początkowym niedualnym wglądzie, z powodu ukrytych skłonności „tło” będzie jeszcze czasami wynurzać się przez kolejne kilka lat...
86. RE: Is there an absolute reality? [Skarda 4 of 4]
27 marca 2009Mówiąc dokładniej, tak zwana świadomość „tła” jest tym nieskazitelnym wydarzeniem. Nie ma „tła” i „nieskazitelnego wydarzenia”. W początkowej fazie niedualności nadal istnieje nawykowa próba „naprawienia” tego wyobrażonego rozszczepienia, które nie istnieje. Dojrzewa to, gdy uświadamiamy sobie, że anatta jest pieczęcią, nie etapem; w słyszeniu zawsze tylko dźwięki; w widzeniu zawsze tylko kolory, kształty i formy; w myśleniu zawsze tylko myśli. Zawsze i już tak. :-)
Wielu niedualistów po intuicyjnym wglądzie w Absolut kurczowo trzyma się Absolutu. To jest jak przywiązanie się do punktu na powierzchni sfery i nazwanie go „jedynym i niepowtarzalnym centrum”. Nawet ci adwajtyni, którzy mają jasny doświadczalny wgląd w bez-ja (brak rozszczepienia przedmiot-podmiot), czyli doświadczenie podobne do anatta (pierwsze opróżnienie z podmiotu), nie są wolni od tych skłonności. Nadal zapadają z powrotem ku Źródłu.
Naturalne jest odwoływanie się z powrotem do Źródła, gdy nie rozpuściliśmy dostatecznie ukrytej dyspozycji, ale trzeba je poprawnie zrozumieć takim, jakie jest. Czy jest to konieczne i jak moglibyśmy spoczywać w Źródle, skoro nie potrafimy nawet odnaleźć jego miejsca pobytu? Gdzie jest to miejsce spoczynku? Po co zapadać się z powrotem? Czy nie jest to kolejna iluzja umysłu? „Tło” jest tylko chwilą myśli, która przywołuje albo próbuje ponownie potwierdzić Źródło. Jak to miałoby być konieczne? Czy możemy być choćby o jedną chwilę myśli oddzieleni? Tendencja do chwytania, do zestalania doświadczenia w „centrum”, jest działającą nawykową tendencją umysłu. To tylko skłonność karmiczna. Urzeczywistnij to! To właśnie miałem na myśli, mówiąc Adamowi o różnicy między Jednym-Umysłem a Nie-Umysłem.
– John Tan, 2009 (Emptiness as Viewless View and Embracing the Transience https://www.awakeningtoreality.com/2009/04/emptiness-as-viewless-view.html)
Soh napisał przed laty:
Odnośnie do I AM: pogląd i paradygmat nadal opierają się na „dualności podmiot/przedmiot” i „inherentnym istnieniu”, pomimo momentu niedualnego doświadczenia czy uwierzytelnienia. Ale AtR uważa to także za ważne urzeczywistnienie i — podobnie jak wielu nauczycieli zen, dzogczen i mahāmudry, a nawet tajskiej leśnej theravādy — naucza się tego jako ważnego wstępnego wglądu lub urzeczywistnienia. Przewodnik AtR zawiera na ten temat kilka fragmentów:
John Tan: Czym jest „I AM”? Czy to jest PCE? (Soh: PCE = doświadczenie czystej świadomości) Czy jest emocja? Czy jest uczucie? Czy jest myśl? Czy jest podział, czy całkowity bezruch? W słyszeniu jest tylko dźwięk, tylko ta całkowita, bezpośrednia jasność dźwięku! Czym więc jest „I AM”?
Soh Wei Yu: To jest to samo. Po prostu ta czysta niekonceptualna myśl.
John Tan: Czy jest „bycie”?
Soh Wei Yu: Nie, ostateczna tożsamość zostaje stworzona jako późniejsza myśl.
John Tan: Rzeczywiście. To błędna interpretacja po tym doświadczeniu powoduje zamieszanie. Samo to doświadczenie jest czystym świadomym doświadczeniem. Nie ma w nim nic nieczystego. Dlatego jest to poczucie czystego istnienia. Jest ono błędnie rozumiane tylko z powodu „błędnego poglądu”, dlatego jest czystym świadomym doświadczeniem w myśli. Nie dźwiękiem, smakiem, dotykiem... itd. PCE dotyczy bezpośredniego i czystego doświadczenia wszystkiego, co spotykamy w widzeniu, dźwięku, smaku... jakości i głębi doświadczenia w dźwięku, w kontaktach, w smaku, w krajobrazie. Czy on naprawdę doświadczył ogromnej świetlistej jasności w zmysłach? Jeśli tak, to co z „myślą”? Kiedy wszystkie zmysły są zamknięte, czyste poczucie istnienia takim, jakie jest, gdy zmysły są zamknięte. Potem, z otwartymi zmysłami, miej jasne rozumienie. Nie porównuj nieracjonalnie bez jasnego rozumienia.
Thusness: Nie myśl, że „I AMness” jest niskim etapem oświecenia. Doświadczenie jest takie samo; chodzi tylko o jasność. W kategoriach wglądu. Nie doświadczenia. Tak więc osoba, która doświadczyła „I AMness”, i osoba, która doświadczyła niedualności, mają to samo doświadczenie, z wyjątkiem tego, że wgląd jest inny.
AEN: Rozumiem.
Thusness: Niedualność oznacza, że w każdej chwili jest doświadczenie obecności albo wgląd w doświadczenie obecności w każdej chwili. Tym, co przeszkadza temu doświadczeniu, jest iluzja jaźni, a „I AM” jest tym zniekształconym poglądem. Doświadczenie jest takie samo. Czy nie widziałeś, że zawsze mówię Longchenowi, Jonlsowi... że z tym doświadczeniem nie ma nic złego? Mówię tylko, że jest ono przechylone ku dziedzinie myśli. Dlatego nie różnicuj, ale wiedz, na czym polega problem. Zawsze mówię, że jest to błędna interpretacja doświadczenia obecności, a nie samo doświadczenie. Ale „I AMness” przeszkadza nam zobaczyć.
Thusness: Przy okazji, wiesz, że opis Hokaia i „I AM” są tym samym doświadczeniem? Mam na myśli praktykę shingon, w której ciało, umysł i mowa stają się jednym. Co znaczy „pierwszy plan”? To zniknięcie tła, po którym pozostaje tylko to. Podobnie „I AM” jest doświadczeniem braku tła i bezpośrednim doświadczaniem świadomości. Dlatego jest to po prostu „I-I” albo „I AM”.
AEN: Słyszałem, jak ludzie opisują świadomość jako świadomość tła, która staje się pierwszym planem... więc jest tylko świadomość świadoma samej siebie, i to nadal jest jak doświadczenie I AM.
Thusness: Dlatego opisuje się to w ten sposób: świadomość świadoma samej siebie i jako sama siebie.
AEN: Ale powiedziałeś też, że ludzie od I AM zapadają się ku tłu? Zapadanie się ku tłu = tło staje się pierwszym planem?
Thusness: Dlatego powiedziałem, że jest to źle rozumiane i traktujemy to jako ostateczne.
AEN: Rozumiem, ale to, co opisał Hokai, jest także doświadczeniem niedualnym, prawda?
Thusness: Wiele razy mówiłem ci, że doświadczenie jest właściwe, ale rozumienie jest błędne. Dlatego jest to wgląd i otwarcie oczu mądrości. Nie ma nic złego w doświadczeniu I AM. Czy powiedziałem, że jest z nim coś nie tak? Nawet na etapie 4 — co mówiłem? Dźwięk ma dokładnie to samo doświadczenie co „I AM”... jako obecność.
AEN: Rozumiem.
„I AM jest świetlistą myślą w samādhi jako I-I. Anatta jest urzeczywistnieniem tego przez rozszerzenie wglądu na sześć wejść i wyjść”.
– John Tan, 2018
Thusness: Ale błędne rozumienie tego to inna sprawa. Czy możesz zaprzeczyć Świadkowaniu? Czy możesz zaprzeczyć tej pewności bycia?
AEN: Nie.
Thusness: Wtedy nie ma z tym nic złego. Jak mógłbyś zaprzeczyć własnemu istnieniu? Jak mógłbyś w ogóle zaprzeczyć istnieniu? Nie ma nic złego w bezpośrednim doświadczaniu, bez pośrednika, czystego poczucia istnienia. Po tym bezpośrednim doświadczeniu powinieneś udoskonalić swoje rozumienie, swój pogląd, swoje wglądy. Nie zaś po doświadczeniu odchodzić od właściwego poglądu i wzmacniać błędny pogląd. Nie zaprzeczasz świadkowi; udoskonalasz swój wgląd w niego. Co oznacza niedualność? Co oznacza niekonceptualność? Czym jest spontaniczność? Czym jest aspekt „bezosobowości”? Czym jest świetlistość? Nigdy nie doświadczasz niczego niezmiennego. W późniejszej fazie, gdy doświadczasz niedualności, nadal istnieje ta tendencja do skupiania się na tle... i to przeszkodzi twojemu postępowi ku bezpośredniemu wglądowi w TATA, jak opisano w artykule TATA. I nawet jeśli urzeczywistnisz ten poziom, nadal istnieją różne stopnie intensywności. TADA jest czymś więcej niż niedualnością... to faza 5–7. Chodzi w pełni o integrację wglądu anatta i pustki. Żywość w przemijalności, odczuwanie tego, co nazwałem „fakturą i tkanką” Świadomości jako form, jest bardzo ważne. Potem przychodzi pustka. Integracja świetlistości i pustki.
Thusness: Nie zaprzeczaj temu Świadkowaniu, lecz udoskonal pogląd — to bardzo ważne. Dotąd prawidłowo podkreślałeś znaczenie świadkowania. Inaczej niż w przeszłości, gdy sprawiałeś na ludziach wrażenie, że zaprzeczasz tej świadkującej obecności. Ty jedynie zaprzeczasz personifikacji, reifikacji i obiektywizacji, abyś mógł postępować dalej i urzeczywistnić naszą pustą naturę. Ale nie publikuj zawsze tego, co mówiłem ci na MSN. W krótkim czasie stanę się jakimś przywódcą kultu.
AEN: Rozumiem.
Thusness: Anatta nie jest zwyczajnym wglądem. Kiedy możemy osiągnąć poziom dogłębnej przejrzystości, urzeczywistnisz korzyści. Niekonceptualność, jasność, świetlistość, przejrzystość, otwartość, przestronność, bezmyślność, nielokalność... wszystkie te opisy stają się dość pozbawione znaczenia.
Thusness: Tak. Właściwie praktyka nie polega na zaprzeczaniu temu „Jue” (świadomości). Wyjaśniłeś to tak, jakby „nie było Świadomości”. Ludzie czasami mylą to, co próbujesz przekazać, zamiast poprawnie zrozumieć to „Jue”, tak aby mogło być bez wysiłku doświadczane we wszystkich chwilach. Ale gdy praktykujący słyszy, że to nie jest „TO”, natychmiast zaczyna się martwić, ponieważ jest to jego najcenniejszy stan. Wszystkie opisane fazy dotyczą tego „Jue” albo Świadomości. Jednak to, czym naprawdę jest Świadomość, nie jest poprawnie doświadczane. Ponieważ nie jest poprawnie doświadczane, mówimy, że „Świadomość, którą próbujesz utrzymać”, nie istnieje w taki sposób. Nie oznacza to, że nie ma Świadomości.
William Lam: To jest niekonceptualne.
John Tan: To jest niekonceptualne. Tak. Dobrze. Obecność nie jest doświadczeniem konceptualnym, musi być bezpośrednia. I po prostu odczuwasz czyste poczucie istnienia. To znaczy, ludzie pytają cię: przed narodzinami — kim jesteś? Po prostu bezpośrednio uwierzytelniasz „ja”, to znaczy samego siebie. Więc kiedy po raz pierwszy uwierzytelniasz to „ja”, jesteś oczywiście cholernie szczęśliwy. Kiedy byłem młody, wtedy, wah... uwierzytelniam to „ja”... więc myślisz, że jesteś oświecony, ale potem podróż trwa dalej. To jest więc pierwszy raz, kiedy smakujesz czegoś odmiennego. Jest to przed myślami; nie ma myśli. Twój umysł jest całkowicie nieruchomy. Czujesz bezruch, czujesz obecność i znasz siebie. Przed narodzinami to Ja, po narodzinach to także Ja; przez 10 000 lat to wciąż to Ja, 10 000 lat wcześniej to wciąż to Ja. Uwierzytelniasz więc to; twój umysł jest właśnie tym i uwierzytelnia twoje własne prawdziwe bycie, więc nie masz co do tego wątpliwości.
Kenneth Bok: Obecność to to I AM?
John Tan: Obecność jest tym samym co I AM. Oczywiście inni mogą się nie zgadzać, ale w rzeczywistości odnoszą się do tego samego. To samo uwierzytelnienie... nawet w zen nadal jest to samo. Ale w późniejszej fazie ujmuję to jedynie jako dziedzinę myśli. To znaczy, w sześciu wejściach i sześciu wyjściach... w tamtym czasie zawsze mówisz: nie jestem dźwiękiem, nie jestem zjawiskiem, I AM Jaźnią, która stoi za wszystkimi tymi zjawiskami, prawda? Tak więc dźwięki, doznania, wszystko to przychodzi i odchodzi; twoje myśli przychodzą i odchodzą, to nie jestem ja, prawda? To jest ostateczne Ja. Jaźń jest ostatecznym Ja. Prawda?
William Lam: Czyli czy to jest niedualne? Etap I AM. Jest niekonceptualny — czy był niedualny?
John Tan: Jest niekonceptualny. Tak, jest niedualny. Dlaczego jest niedualny? W tej chwili w ogóle nie ma dualności; w tej chwili, gdy doświadczasz Jaźni, nie możesz mieć dualności, ponieważ jesteś bezpośrednio uwierzytelniony jako TO, jako to czyste poczucie Bycia. Tak więc jest to całkowicie Ja, nie ma niczego innego, tylko Ja. Nie ma niczego innego, tylko Jaźń. Myślę, że wielu z was tego doświadczyło — I AM. Więc prawdopodobnie pójdziesz odwiedzać wszystkie nurty hinduizmu, śpiewać z nimi pieśni, medytować z nimi, spać z nimi, prawda? To były młode lata. Medytowałem z nimi, godzinami, jadłem z nimi, bębniłem z nimi. Bo właśnie to głoszą, i znajdujesz tę grupę ludzi mówiących tym samym językiem. To doświadczenie nie jest więc zwyczajnym doświadczeniem. Kiedy miałem 17 lat i po raz pierwszy tego doświadczyłem — wah, co to jest? Jest niekonceptualne, jest niedualne. Ale bardzo trudno wrócić do tego doświadczenia. Bardzo, bardzo trudno, chyba że jesteś w medytacji, ponieważ odrzucasz względne, zjawiska. Dopiero po anatta urzeczywistniasz, że gdy słyszysz dźwięk bez tła, to doświadczenie jest dokładnie takie samo; smak jest dokładnie taki sam jak obecność. Obecność I AM. Kiedy jesteś po prostu w żywych zjawiskach, w oczywistych zjawiskach teraz, to doświadczenie jest także doświadczeniem I AM. Kiedy odczuwasz swoje doznanie bezpośrednio, bez poczucia jaźni, to doświadczenie ma dokładnie ten sam smak co I AM. Jest niedualne. Wtedy urzeczywistniasz, że właściwie wszystko jest Umysłem.
William Lam: Jesteś zjawiskiem? Jesteś dźwiękiem?
John Tan: Tak. To jest doświadczenie. Po tym urzeczywistniasz, czym było to „coś”, co przez cały czas cię zaciemniało. Dla osoby będącej w doświadczeniu I AM, w doświadczeniu czystej obecności, zawsze będzie pewne marzenie. Powie: mam nadzieję, że będę mógł zawsze, 24/7, być w tym stanie. Potem, po 20 latach, pytasz: dlaczego muszę ciągle medytować? Tego, o czym zawsze marzyłeś — że pewnego dnia będziesz mógł żyć jako czysta świadomość — nigdy nie osiągasz. Dopiero po anatta, kiedy to ja z tyłu znika... w zwykłym stanie jawy jesteś bez wysiłku. To, co w fazie I AM myślisz, że osiągniesz, osiągasz po wglądzie anatta. Ale są jeszcze dalsze wglądy, przez które musisz przejść. Gdy bezpośrednio doświadczasz względnego, zjawisk, wszystko staje się bardzo fizyczne. Zacząłem więc badać tę rzecz. Czym dokładnie jest fizyczność? Dekonstruujesz pojęcia otaczające fizyczność. Wtedy zacząłem urzeczywistniać, że przez cały czas, gdy analizujemy i myślimy, używamy istniejących pojęć naukowych i logiki, a to zawsze wyklucza świadomość. Twoje pojęcie jest zawsze bardzo materialistyczne. Zawsze wykluczamy świadomość z całego równania.
– Transkrypcja spotkania AtR (Awakening to Reality) z 28 października 2020 r. https://docs.google.com/document/d/16QGwYIP_EPwDX4ZUMUQRA30lpFx40ICpVr7u9n0klkY/edit
„Bezpośrednie urzeczywistnienie Umysłu jest bez formy, bez dźwięku, bez zapachu, bez woni itd. Ale później urzeczywistnia się, że formy, zapachy, wonie są Umysłem, są Obecnością, Świetlistością. Bez głębszego urzeczywistnienia ktoś po prostu stagnuje na poziomie I AM i fiksuje się na tym, co bezforemne itd. To jest Etap 1 Thusnessa. I-I albo I AM zostaje później urzeczywistnione jako po prostu jeden aspekt albo „brama zmysłowa” czy „drzwi” nieskalanej świadomości. Później widzi się, że nie jest ono wcale bardziej szczególne ani ostateczne niż kolor, dźwięk, doznanie, zapach, dotyk, myśl — wszystko to ujawnia swoją żywą witalność i świetlistość. Ten sam smak I AM zostaje teraz rozszerzony na wszystkie zmysły. W tej chwili tego nie czujesz; uwierzytelniłeś jedynie świetlistość drzwi Umysłu/myśli. Dlatego kładziesz nacisk na to, co bezforemne, bezwonne i tak dalej. Po anatta jest inaczej: wszystko ma ten sam świetlisty, pusty smak”.
– Soh, 2020
John Tan: Kiedy świadomość doświadcza czystego poczucia „I AM”, przytłoczona transcendentalną, bezmyślną chwilą Bycia, świadomość przywiera do tego doświadczenia jako do swojej najczystszej tożsamości. Czyniąc to, subtelnie tworzy „obserwatora” i nie dostrzega, że „Czyste Poczucie Istnienia” jest niczym innym jak aspektem czystej świadomości związanym z dziedziną myśli. To z kolei służy jako karmiczny warunek, który przeszkadza doświadczeniu czystej świadomości powstającej z innych przedmiotów zmysłowych. Rozszerzając to na inne zmysły: jest słyszenie bez słyszącego i widzenie bez widzącego — doświadczenie Czystej Świadomości-Dźwięku jest radykalnie inne niż Czysta Świadomość-Widzenia. Szczerze mówiąc, jeśli jesteśmy w stanie porzucić „ja” i zastąpić je „Naturą Pustki”, Świadomość jest doświadczana jako nielokalna. Nie ma stanu, który byłby czystszy od innego. Wszystko jest po prostu Jednym Smakiem, wielością Obecności.
Thusness: X dawniej zwykł mówić coś w rodzaju, że powinniśmy „yi jue” (polegać na świadomości), a nie „yi xin” (polegać na myślach), ponieważ jue jest wieczne, a myśli są nietrwałe... coś takiego. To nie jest właściwe. To jest nauka adwajty.
AEN: Rozumiem.
Thusness: Teraz to, co w buddyzmie najtrudniej zrozumieć, jest właśnie tym. Doświadczyć niezmiennego nie jest trudno. Ale doświadczyć nietrwałości, a jednak znać nienarodzoną naturę — to jest mądrość prajñā. Byłoby błędnym poglądem sądzić, że Buddha nie zna stanu niezmienności. Albo że gdy Buddha mówił o niezmiennym, odnosił się do niezmiennego tła. W przeciwnym razie dlaczego tak bardzo podkreślałbym nieporozumienie i błędną interpretację? I oczywiście nieporozumieniem jest twierdzić, że nie doświadczyłem niezmiennego. Musisz wiedzieć, że trzeba rozwinąć wgląd w nietrwałość, a jednak urzeczywistnić nienarodzone. To właśnie jest mądrość prajñā. „Widzieć” trwałość i mówić, że jest nienarodzona, to momentum. Gdy Buddha mówi o trwałości, nie odnosi się do tego. Aby wyjść poza momentum, musisz być w stanie pozostawać nagi przez dłuższy okres. Następnie doświadczaj samej nietrwałości, niczego nie etykietując. Pieczęcie są nawet ważniejsze niż Buddha jako osoba. Nawet Buddha, gdy zostanie źle zrozumiany, staje się istotą czującą. Longchen napisał interesujący fragment o closinggap, reinkarnacji.
AEN: O tak, czytałem to. Ten, w którym wyjaśnia odpowiedź kyo?
Thusness: Ta odpowiedź jest bardzo ważną odpowiedzią, a także dowodzi, że Longchen urzeczywistnił znaczenie przemijających zjawisk i pięciu skupisk jako natury Buddy. Czas na nienarodzoną naturę. Widzisz, trzeba przejść przez takie fazy: od „I AM” do niedualności, do takości, a potem do najbardziej podstawowych rzeczy, których nauczał Buddha… Czy to widzisz?
AEN: Tak.
Thusness: Im więcej ktoś doświadcza, tym więcej prawdy widzi w tym, czego Buddha nauczał w najbardziej podstawowej nauce. To, czego doświadcza Longchen, nie wynika z tego, że czytał to, czego nauczał Buddha, lecz z tego, że naprawdę tego doświadcza.
AEN: Rozumiem.

